Ta mniej znana powieść Henryka Sienkiewicza z 1910 roku nie jest powieścią historyczną sensu stricto - traktuje o wydarzeniach autorowi współczesnych, o rewolucji 1905-1907. Nie chodzi w niej jednak o swego rodzaju kronikę, bardziej o wskazanie, jak ta rewolucja, której motorem napędowym jest w powieści socjalizm, wpływa na życie szlacheckich bohaterów.
Ale zacznijmy od początku, czyli od pogrzebu wujka chyba najważniejszego bohatera powieści, Władysława Krzyckiego. Na uroczystość zjeżdża się niewielkie grono rodziny i znajomych, ale również chłopi z okolicznego Rzęślewa - rozpowszechniła się bowiem pogłoska, że stary Żarnowski zapisał im w testamencie swój majątek. Choć okazuje się ona wymysłem agitatorów z Polskiej Partii Socjalistycznej, to znajduje się w niej ziarno prawdy, ponieważ spora część pieniędzy zostaje przekazana na ufundowanie szkoły rolniczej dla chłopów. Bohaterowie szlacheccy, którym poświęca się w powieści najwięcej uwagi, wracają do życia towarzyskiego w majątku Jastrzębie, gdzie rozwija się miłość Władysława Krzyckiego do panny Agnes Anney - jednak spokój tego życia zostaje zburzony...
Wątek miłosny okazuje się tu jednym z najciekawiej poprowadzonych w bogatej pod tym względem twórczości Sienkiewicza. Przeplata się on z wątkami politycznymi, z krytyką działalności polskich socjalistów, których przedstawicielem jest w powieści Laskowicz, student medycyny, przez jakiś czas guwerner młodszego rodzeństwa Krzyckiego (co może zaskakiwać w zestawieniu z tym, że otwarcie wyznawał marksizm i uznawał szlachtę za wrogą klasę społeczną). On właśnie okazuje się narzędziem swojej partii, jej fanatycznym wyznawcą i powodem, dla którego bohaterowie nie mogą już czuć się bezpiecznie na wsi, a z czasem także i w mieście. Działalność PPS-u Sienkiewicz ukazuje przede wszystkim jako budzenie antagonizmu klasowego oraz terroryzm, a Laskowicza, mimo lepszych stron jego osobowości, jako człowieka wyznającego zasadę "cel uświęca środki" i uznającego pognębienie "wrogich warstw" za cel szczytny. Marzenia o "państwie socjalistycznym", mającym w przyszłości "przynieść dobro" chłopom i robotnikom, kontrastują z teraźniejszością, ze środkami do tego celu, które wcale ich losu nie poprawiają, a sieją śmierć i zniszczenie...
Akcja, rozwijając się z początku powoli, nabiera potem tempa i aż chce się wiedzieć, co będzie dalej. Dialogi frapują, zastanawiają, czasem bawią - niezależnie, czy dotyczą relacji międzyludzkich, czy spraw społecznych. Jeśli jesteś tak jak ja fanem Sienkiewicza, a nie przeczytałeś jeszcze "Wirów", to gorąco polecam zarówno jako obraz początku XX wieku i jego napięć, jak i po prostu wciągającą lekturę, którą czyta się z wypiekami na twarzy.



