Prawdopodobnie pamiętacie poprzednią opisywaną na tym blogu książkę Jordana Petersona, "12 życiowych zasad" (nie podałem wtedy podtytułu, który brzmi: "Antidotum na chaos"). Omówiłem ją w trzech postach, z których pierwszy niezmiennie jest tutaj rekordzistą w ilości wyświetleń (obecnie 171), drugi niedawno przekroczył 100, trzeci ma trochę mniej. Kolejnej książki Petersona nie omówię aż tak szeroko - autor trochę się powtarza i, szczerze mówiąc, przynajmniej na początku nie czytało mi się jej tak dobrze, jak pierwszej. Trochę drażniło mnie np. analizowanie Harry'ego Pottera i wnioski, jakie zostały z niego wyciągnięte. Tym niemniej, znajdzie się i w tej książce trochę ciekawych myśli. Ale najpierw tytułowe zasady:
1.Nie oczerniaj niedbale instytucji społecznych ani też osiągnięć twórczych (pod tym zagadkowo brzmiącym hasłem w rozdziale mamy m.in. napięcie między postawą konserwatywną a progresywną, także w stosunku do polityki, które będzie wielokrotnie wracać. Zdaniem Petersona obie są potrzebne, choć każda ma swoje słabości).
2.Wyobraź sobie, kim mógłbyś być, i z determinacją dąż do tego (m.in. wyjdź z wiecznego dzieciństwa, które polega również na tym, że możesz być kimkolwiek, ale nie stajesz się nikim konkretnym).
3.Nie ukrywaj niechcianych rzeczy we mgle (czyli nie uciekaj od prawdy, konfrontuj się z problemami w swoim życiu).
4.Zauważ okazję tam, gdzie ktoś zrzekł się odpowiedzialności (innymi słowy, bierz odpowiedzialność, naprawiaj w swoim małym świecie, w pracy, co da się naprawić. Zrobisz coś dobrego i doświadczysz prawdziwej satysfakcji).
5.Nie rób, czego nienawidzisz (w sensie, słuchaj swojego sumienia, nawet, gdy ktoś wywiera na Tobie presję, byś postąpił inaczej).
6.Porzuć ideologię.
7.Pracuj, jak tylko możesz przynajmniej nad jedną rzeczą i zobacz, co się stanie.
8.Próbuj upiększyć przynajmniej jeden pokój w swoim domu tak bardzo, jak to możliwe (tutaj ciekawe refleksje na temat sztuki: "Prawdziwe dzieło sztuki to okno na transcendencję", może zbliżyć do Boga)
9.Jeśli stare wspomnienia wciąż nie dają Ci spokoju, spisz je uważnie i zupełnie (pisanie może być bardzo terapeutyczne).
10.Zaplanuj i pracuj nad tym, by utrzymać romantyczność w swoim związku.
11.Nie pozwól sobie stać się rozgoryczonym, nieuczciwym lub aroganckim (te trzy cechy zdaniem Petersona streszczają, czym jest zło).
12.Bądź wdzięcznym pomimo swojego cierpienia.
A teraz kilka wartościowych refleksji z książki. Nasza osobowość powoduje, że jedne rzeczy widzimy, na inne jesteśmy ślepi - dlatego potrzebujemy wokół siebie ludzi różnych od nas, którzy zauważą to, czego my nie widzimy. Kolejna myśl - ludzie wokół przypominają nam cały czas, jakie zachowanie jest normalne i to pozwala nam zachować zdrowie psychiczne (chociaż różnie z tą normalnością bywa... ale cóż). A za szczególnie cenne uważam jego zdania o sensie cierpienia i konfrontacji z nim, nie zamykania na nie oczu. "Jeśli nie cierpisz, to nie jesteś w stanie dziękować tak bardzo, jak powinieneś" - chodzi tu o to, że dopiero gdy czegoś przejściowo nie mamy, jak np. zdrowia, to czujemy, jak to jest cenne i dziękujemy, gdy wróci. Nawet tak trudne doświadczenie, jak śmierć bliskiej osoby, choć bardzo bolesne, to uświadamia nam, że jej życie miało sens - właśnie przez to, że tak cierpimy tracąc ją.
Tyle ode mnie o tej książce. Są w niej rzeczy dobre i trochę gorsze, podobnie jak w poprzedniej, ale z tych dobrych można skorzystać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz