wtorek, 26 maja 2026

Jordan Peterson "Poza porządek. 12 nowych życiowych zasad"

Prawdopodobnie pamiętacie poprzednią opisywaną na tym blogu książkę Jordana Petersona, "12 życiowych zasad" (nie podałem wtedy podtytułu, który brzmi: "Antidotum na chaos"). Omówiłem ją w trzech postach, z których pierwszy niezmiennie jest tutaj rekordzistą w ilości wyświetleń (obecnie 171), drugi niedawno przekroczył 100, trzeci ma trochę mniej. Kolejnej książki Petersona nie omówię aż tak szeroko - autor trochę się powtarza i, szczerze mówiąc, przynajmniej na początku nie czytało mi się jej tak dobrze, jak pierwszej. Trochę drażniło mnie np. analizowanie Harry'ego Pottera i wnioski, jakie zostały z niego wyciągnięte. Tym niemniej, znajdzie się i w tej książce trochę ciekawych myśli. Ale najpierw tytułowe zasady:


1.Nie oczerniaj niedbale instytucji społecznych ani też osiągnięć twórczych (pod tym zagadkowo brzmiącym hasłem w rozdziale mamy m.in. napięcie między postawą konserwatywną a progresywną, także w stosunku do polityki, które będzie wielokrotnie wracać. Zdaniem Petersona obie są potrzebne, choć każda ma swoje słabości).


2.Wyobraź sobie, kim mógłbyś być, i z determinacją dąż do tego (m.in. wyjdź z wiecznego dzieciństwa, które polega również na tym, że możesz być kimkolwiek, ale nie stajesz się nikim konkretnym).


3.Nie ukrywaj niechcianych rzeczy we mgle (czyli nie uciekaj od prawdy, konfrontuj się z problemami w swoim życiu).


4.Zauważ okazję tam, gdzie ktoś zrzekł się odpowiedzialności (innymi słowy, bierz odpowiedzialność, naprawiaj w swoim małym świecie, w pracy, co da się naprawić. Zrobisz coś dobrego i doświadczysz prawdziwej satysfakcji).


5.Nie rób, czego nienawidzisz (w sensie, słuchaj swojego sumienia, nawet, gdy ktoś wywiera na Tobie presję, byś postąpił inaczej).


6.Porzuć ideologię.


7.Pracuj, jak tylko możesz przynajmniej nad jedną rzeczą i zobacz, co się stanie.


8.Próbuj upiększyć przynajmniej jeden pokój w swoim domu tak bardzo, jak to możliwe (tutaj ciekawe refleksje na temat sztuki: "Prawdziwe dzieło sztuki to okno na transcendencję", może zbliżyć do Boga)


9.Jeśli stare wspomnienia wciąż nie dają Ci spokoju, spisz je uważnie i zupełnie (pisanie może być bardzo terapeutyczne).


10.Zaplanuj i pracuj nad tym, by utrzymać romantyczność w swoim związku.


11.Nie pozwól sobie stać się rozgoryczonym, nieuczciwym lub aroganckim (te trzy cechy zdaniem Petersona streszczają, czym jest zło).


12.Bądź wdzięcznym pomimo swojego cierpienia.


A teraz kilka wartościowych refleksji z książki. Nasza osobowość powoduje, że jedne rzeczy widzimy, na inne jesteśmy ślepi - dlatego potrzebujemy wokół siebie ludzi różnych od nas, którzy zauważą to, czego my nie widzimy. Kolejna myśl - ludzie wokół przypominają nam cały czas, jakie zachowanie jest normalne i to pozwala nam zachować zdrowie psychiczne (chociaż różnie z tą normalnością bywa... ale cóż). A za szczególnie cenne uważam jego zdania o sensie cierpienia i konfrontacji z nim, nie zamykania na nie oczu. "Jeśli nie cierpisz, to nie jesteś w stanie dziękować tak bardzo, jak powinieneś" - chodzi tu o to, że dopiero gdy czegoś przejściowo nie mamy, jak np. zdrowia, to czujemy, jak to jest cenne i dziękujemy, gdy wróci. Nawet tak trudne doświadczenie, jak śmierć bliskiej osoby, choć bardzo bolesne, to uświadamia nam, że jej życie miało sens - właśnie przez to, że tak cierpimy tracąc ją.


Tyle ode mnie o tej książce. Są w niej rzeczy dobre i trochę gorsze, podobnie jak w poprzedniej, ale z tych dobrych można skorzystać.


czwartek, 21 maja 2026

Paweł Milcarek "History of the Mass"



The book presents the history of taking shape of the ceremonial of the Holy Mass from the beginnings of Christianity up to the present day. The author focuses especially on the Roman Rite, which is observed in the Western Church (currently the majority of the Catholic Church). He writes about the Jewish roots of the Catholic ritual; about the general structure already present in the first centuries; about the Roman Canon; and about the introduction of elements of the Frankish rite during the Carolingian era. He compares the Eastern and Western traditions before the schism of 1054. He discusses how the rite was modified by Protestants and how it was codified by the Council of Trent (which began in 1545). From that point onward, the Missal of St. Pius V remained in force, with only very minor changes, until the Second Vatican Council, which intended an “updating” (aggiornamento) of the Church also in the sphere of liturgy.


However, the greatest changes were not found in the conciliar documents, but in the new Order of Mass developed by Fr. Annibale Bugnini’s post-conciliar liturgical commission, as well as in the practical implementation of this new missal. What changes are meant here? For example: the conciliar documents called for the preservation of Latin in the liturgy and for a broader use of vernacular languages — today, however, Masses celebrated even partly in Latin belong to a decided minority. The liturgical commission introduced three additional Eucharistic Prayers as alternatives to the Roman Canon, whereas in practice the second is almost always used, and the Canon itself usually only on Holy Thursday (though in the old Mass it was said silently). The new missal introduced the possibility of celebrating “facing the people” (versus populi), without abolishing the older orientation ad orientem (the priest together with the faithful facing the altar, on the same side of it) — yet almost everyone celebrates versus populi. Other changes include, for example: less silence, less kneeling, fewer repetitions, simplification, more biblical readings and a different arrangement of them, as well as the introduction of the Prayer of the Faithful and the sign of peace.


The period surrounding the Council was also a time of liturgical experiments, which by the will of Pope Paul VI were supposed to end with the publication of the new missal — unfortunately, not everyone obeyed. On the other hand, some faithful and priests desired the Mass celebrated in the old way, to which that Pope usually did not grant permission. This began to change during the pontificate of John Paul II, and even broader access to the Missal of Pius V (“the Tridentine Mass”) was granted by Benedict XVI.


Reading the book encouraged me to attend such a Mass — it was definitely worthwhile, and I have participated in it several times. I appreciate its prayerful silence, the opportunity to practice Latin, and its somewhat different beauty, as well as the experience of encountering the way people prayed, for example, in the sixteenth century (with only slight changes). One can attend such a liturgy, for example, at the church of the Redemptorist Fathers dedicated to St. Clement Mary Hofbauer on Karolkowa Street in Warsaw, every Sunday at 2:00 PM. Since September, it has also been celebrated in Wyszków — every third Sunday of the month at 3:00 PM in the Sanctuary of the Holy Family. I really recommend it. The book itself can be downloaded free of charge at:  

https://christianitas.org/site_media/content/Historia_mszy_1.pdf

sobota, 16 maja 2026

"Lalka" Bolesława Prusa - wrażenia z ponownej lektury po 15 latach

"Lalkę" po razy pierwszy czytałem w szkole średniej jako lekturę - z początku z trudem (jeszcze w wakacje), potem trochę przyjemniej, a przy omówieniu na lekcji doceniłem ją bardziej. Jednak muszę powiedzieć, że niedawne przeczytanie jej ponowne było zupełnie innym doświadczeniem niż to pierwsze. Myślę, że więcej zrozumiałem.


Przede wszystkim moją uwagę przykuły wątki pochodzenia społecznego, stanowiące tło dla nieszczęśliwej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. Świat lat 70. XIX wieku jest światem na rozdrożu - tradycyjne elity (arystokracja) jeszcze istnieją, choć niekiedy podupadają finansowo jak Łęccy, a z drugiej strony bywa, że jakiś kupiec znacznie wzbogaci się jak Wokulski i materialnie będzie na wyższym poziomie. Chociaż on, co podkreśla się w książce wielokrotnie, jest przypadkiem szczególnym - sam uznaje, że dorobił się w sposób zbliżony do hazardu - na spekulacji na dostawach dla wojska. Ale też miłość do Łęckiej pozwala mu wykrzesać z siebie niespotykaną gdzie indziej energię do działania - tak, że gdy jego zabraknie w spółce do handlu ze Wschodem, to nie będzie go kim zastąpić, tylko Żydem Szlangbaumem, który od razu obniży partnerom zyski.


Wracając jednak do kwestii warstw społecznych - mimo, że Łęckim grozi ruina finansowa, a Wokulski się dorobił, to i tak w myśleniu Izabeli kupiec stanowi coś gorszego. Nawet pochodzenie szlacheckie Wokulskiego nie "uniewinnia" go z prowadzenia sklepu. Można by się zastanawić nad tym, na ile pogląd Łęckiej jest reprezentatywny dla ówczesnej arystokracji. Na pewno pogarda dla pracy zarobkowej była u szlachty dobrze zakorzeniona, zwłaszcza w przeszłości, choć jak może pamiętamy, Konstytucja 3 Maja pozwoliła jej na zajmowanie się handlem. To jasne, że część myślała tak jak Izabela - ale np. w "Rodzinie Połanieckich" Sienkiewicza, wydanej mniej więcej w tym samym czasie, główny bohater to również szlachcic i kupiec i jest to raczej chwalone, choć nie naśladowane. 


Prus daje nam dość bogatą galerię postaci. Szczerze mówiąc, wiele z nich drażni mnie, w tym sam Wokulski - swoją obojętnością religijną i "naukowym" światopoglądem, przenoszeniem wniosków z np. biologii na świat ludzki. Nie utożsamiam się też z bonapartyzmem i "wolnością, równością i braterstwem" Rzeckiego, a już najbardziej denerwuje mnie cynizm Szumana. Coś jednak sprawia, że losy dwóch pierwszych obchodzą nawet takiego czytelnika jak ja, który nie chciałby być ich znajomym w prawdziwym życiu. Może po prostu budzą mój żal. Bo to jednak są idealiści, którym ideały się rozsypują - Wokulskiemu wyidealizowany obraz ukochanej, Rzeckiemu nadzieja pokładana w potomku Napoleona oraz przywiązanie do swojego małego świata - sklepu Wokulskiego, który przejmuje Szlangbaum. Może też to, że ostatecznie Wokulski zostaje uratowany od samobójczej śmierci, że - jak to mówi - "nie opuściła go ziemia, prosty człowiek i Bóg" (chociaż nie wiem, o co mu chodzi z ziemią)? Może, że jednak zwyciężą w nim jego lepsza część, a w każdym razie bardziej rozsądna? Że odkrywa prawdę i ostatecznie godzi się z nią? Że podnosi się, by realizować tajemniczy plan dla dobra ludzkości? Chociaż nie jest to takie oczywiste, bo my samoloty już mamy (a między innymi do ich wynalezienia chciał dążyć), ale czy człowiek stał się przez to lepszy? Nauka "poszła do przodu", ale XIX wiek chyba bardziej od nas w nią wierzył, bardziej spodziewał się od niej rozwiązania wszelkich problemów.


Czytając "Lalkę", można zadumać się nad opisywaną epoką; nad relacjami damsko-męskimi, oczekiwaniami i słabością człowieka; nad zderzeniem różnych perspektyw na te same wydarzenia i osoby. Smaczkami są też wzmianki o historycznych wydarzeniach pojawiające się w pamiętnikach Rzeckiego. Choć sam znacznie bardziej wolę książki Sienkiewicza, to rozumiem tych, którzy dzieło Prusa uznają za najwybitniejszą polską powieść.

sobota, 9 maja 2026

On the influence of various activities on the brain - based on "Digital Slaves: Transhumanism in Practice" by Grzegorz Osiński



I was browsing through my old notes and I accidentally came across some interesting information about the brain that I had written down from Grzegorz Osiński’s previously discussed book "Digital Slaves: Transhumanism in Practice". I found these insights valuable enough that they should be shared.


A great deal has already been written about the value of reading, and Grzegorz Osiński joins these praises by stating that reading activates large areas of the brain, especially the cerebral cortex. What may surprise some people even more is the claim that reading aloud activates the brain to an even greater extent. If you think about it, this is logical, since in addition to vision we also use our speech and hearing apparatus. As a teacher, I can confirm that a text read aloud is remembered better — so this is not merely a school exercise, but it is an activity that has a truly positive effect on our brains. Of course, the author does not suggest reading aloud only (nor is it always possible). Instead, he recommends reading long texts over the course of several days or even a couple of weeks, for at least an hour a day.


He also points out that films activate different areas of the brain, especially those responsible for emotions — yet to gain the full benefit from them, it is best to watch them in a cinema on a large screen with good sound and image quality, while remaining focused. The worst option, on the other hand, is watching on the small screen of a smartphone. The Internet has also given us the opportunity to learn by watching recorded lectures or presentations. Without questioning these opportunities for intellectual development, the author believes that participating in lectures or classes “in real life” is far better. Moreover, children benefit more from playing outdoors with their peers than from playing computer games. I can agree with this — direct human contact always surpasses immersion in the digital world, just as traditional learning surpasses remote education.


Some people may be surprised to learn that there are natural limits to neuron activation that should not be exceeded. If the brain activates more than 10% at once, it overheats — and certain games, especially VR games, affect it in precisely this way. Prolonged gaming under such conditions leads to an increase in the brain’s average temperature. To clarify, it should be added that it is normal for the brain to “switch” neurons dozens of times per second (activating some while deactivating others).


Additionally, Osiński emphasizes the value of repetition (without it, neural connections are not permanent) and handwriting (which engages the brain far more intensely than a keyboard or touchscreen).


That is all I wanted to share in today’s post. Once again, I encourage everyone to read "Digital Slaves" and other worthwhile books.

poniedziałek, 4 maja 2026

O Konstytucji 3 Maja i reformach Sejmu Czteroletniego

 



Rok temu przypomniałem święto i rocznicę, które moim zdaniem niesłusznie są w cieniu konstytucji: uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Dzisiaj chcę przyjrzeć się temu, co w owej słynnej ustawie zasadniczej oraz innych ustawach Sejmu Wielkiego się znajdowało. 


Zdaniem Radosława Patlewicza ("Historia polityczna Polski"), Ustawa rządowa z 3 Maja (pierwotna nazwa) tylko streszczała kilkanaście aktów prawnych dotyczących różnych dziedzin. Zbiorczo do najważniejszych reform sejmu 1788-92 należało:

-ustalenie ilości stałego wojska na 100 tysięcy. Jak wspomniano w 7 tomie "Dziejów Polski" Andrzeja Nowaka, to i tak było mało w stosunku do tego, co posiadali sąsiedzi, ale poprzednia liczebność wynosiła 24 tysiące.

-zniesienie liberum veto, które prowadziło do paraliżu prac Sejmu

-większa unifikacja Korony i Litwy - od tej pory całą Rzeczpospolitą nazywano Polską

-wzmocnienie rangi mieszczaństwa, pozwolenie mu na zakup ziemi, a szlachcie na handel

-wymóg odpowiedniego bogactwa dla uczestnictwa w sejmikach - zabranie prawa szlachcie-gołocie, dopuszczenie bogatszego mieszczaństwa. Był to więc koniec demokracji (wyłącznie) szlacheckiej

-ustanowienie trójpodziału władzy i monarchii dziedzicznej zamiast elekcyjnej.

Ta ostatnia kwestia podoba mi się w teorii, stanowiła też odpowiedź na walki frakcyjne i ogólny chaos w czasie bezkrólewia. Ale dlaczego tron miał być przekazany beznadziejnej dynastii Wettynów (Sasów)? Która nawet w tamtym okresie nie miała męskiego potomka. Ciekawe, że ową księżniczkę polskie elity planowały wydać na przykład za... rosyjskiego księcia Konstantego Pawłowicza. Tego samego, który potem za czasów powstania listopadowego i nieco wcześniejszych był faktycznym zarządcą zaboru rosyjskiego. 

Konstytucja wprowadziła też wysokie (niekiedy drakońskie) jak na owe czasy podatki: 10% od szlachty, 20% od duchowieństwa i aż 50% of królewskich dóbr ziemskich. Wyjątkowo dziwne było też powołanie "Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej", które w zasadzie stanowić miało czwartą władzę i spotykało się w siedzibie loży masońskiej.


Możnaby docenić sam fakt przejścia przez Sejm jakichś reform (pamiętamy, że za poprzedniego króla, Augusta III Sasa, wszystkie sejmy poza jednym zostały zerwane), tylko że obowiązywały tylko przez chwilę, do czasu interwencji rosyjskiej, która zakończyła się II rozbiorem. Czy więc Konstytucja 3 Maja zasługuje na tak wybitną pozycję w narodowej legendzie? To pytanie pozostawiam do namysłu czytelnikom.

Jordan Peterson "Poza porządek. 12 nowych życiowych zasad"

Prawdopodobnie pamiętacie poprzednią opisywaną na tym blogu książkę Jordana Petersona, "12 życiowych zasad" (nie podałem wtedy pod...