czwartek, 27 sierpnia 2026

Gordon Neufeld, Gabor Maté "Więź. Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów"

(tytuł oryginału: "Hold On to Your Kids: Why Parents Need to Matter More Than Peers")


Psycholog kliniczny (Neufeld) i lekarz (Maté) diagnozują w tej książce problem, który nazywają zorientowaniem dzieci na rówieśników. Choć dla wielu może to brzmieć niewinnie lub nawet pozytywnie, autorzy widzą w nim osłabienie relacji z rodzicami i szereg innych szkodliwych skutków. Do tych, które poruszyły mnie najbardziej, należą poważne utrudnienia w przekazie kultury z pokolenia na pokolenie, dostosowywanie się do presji rówieśniczej oraz niechęć do okazywania, a czasem uodpornienie się na wrażliwość.


Chodzi tu o sytuację, w której dla dziecka relacje z rówieśnikami będą najważniejsze i to oni zaczną wyznaczać wartości, jakimi ono żyje. Nie jest oczywiście tak, że koleżeństwo jest z natury złe, jednak autorzy proponują istotne rozróżnienie. Mianowicie, nowe więzi albo rodzą się z istniejących, albo z pustki więzi - gdy głód więzi pozostaje niezaspokojony. To te drugie więzi mogą być niebezpieczne dla relacji rodzinnych. Korzeniem zła jest więc zaniedbanie relacji z dzieckiem przez rodzica oraz zachowania potencjalnie odpychające dziecko. Ale i współczesny świat nie ułatwia sprawy - praca, nauka i technologia pochłaniają nasz czas i wymuszają przebywanie osobno. Jeśli nie ma wystarczającej troski ze strony rodziców, głód więzi pojawia się i dziecko idzie z nim do rówieśników. Jednak wśród nich trudno o bezwarunkową miłość dającą poczucie bezpieczeństwa, pełne zaufanie w odsłanianiu głębin duszy czy wieloletnią trwałość relacji (zmiany szkół, miejsca zamieszkania, itp.). Nade wszystko - dzieci nie są od prowadzenia i wychowywania siebie nawzajem, tę rolę mają pełnić rodzice. 


Tyle o diagnozie problemu, myślę, że na ogół celnej. Wartościową częścią książki są również rady, jak dbać o relacje rodzinne m.in. przez odpowiadanie na problemy dziecka, wspólne wyjazdy, budzenie w nim dobrych intencji, troskę o jego emocje. Spodobało mi się także podkreślenie roli relacji dzieci z innymi dorosłymi, np. nauczycielami. Nie zawsze jednak zgadzałem się z autorami - czasem w swojej trosce o więź zdawali się iść tak daleko, że może to szkodzić wychowaniu, jasnemu wskazywaniu co jest dobre, a co złe. Ale nawet te fragmenty mogą pobudzić nas do własnych przemyśleń na omawiane tematy. Ogólnie myślę, że "Więź" warto przeczytać.

sobota, 22 sierpnia 2026

Where can you hear Latin today? About Scholae Aestivae Wratislavienses 2026

Latin is usually thought of as a dead language, but in fact it has has always had speakers, even if there are not many of them today. Latin literature (both numerous and often of high quality), the traditional liturgy, and the possibility of reading historical source documents in the original language still attract some people to study it. But Latin can also be spoken —and not necessarily on the other side of the world, because, for example… in Wrocław.


I am referring to a Latin summer workshops (Scholae Aestivae Wratislavienses) organized by the Polish Philological Society (Societas Philologorum Polonorum). I took part in this event from July 13 to 19 (it lasted two weeks, but I signed up only for the first one). Already the day before, I met a group of participants speaking Latin in a pizzeria. On the first day of classes, it turned out that the instructors spoke to us almost only in Latin. It was quite a challenge, but also a source of satisfaction as I somehow managed to participate. The lessons were interesting and at times even funny; there was reading, grammar exercises, speaking, watching videos, writing, and even physical games. Each day I took part in four hours of regular classes (the Provectiores I group), as well as two hours of Colloquia utilia, where we learned everyday vocabulary. We could also attend Vespers and both the old (Tridentine) and the new (Novus Ordo) Latin Mass (which I did). On Sunday, we also explored Wrocław with a Latin tour guide. We visited Ostrów Tumski, the cathedral, the Museum of the Archdiocese of Wrocław, and the underground remains of the first Castle of the Silesian Dukes.


A large and diverse group of people came to the event, not only from Poland but also from abroad. The youngest participant in my group was 13 years old and wanted to become a doctor in the future. Someone else needed Latin in order to understand historical source texts written in the language. There were students of classical philology who were deeply interested in the ancient world, as well as people for whom the Latin liturgy was something especially close. The reasons for studying this ancient language, so crucial for European civilization, could be enumerated for a very long time, including the desire to read Roman and later authors in the original, to exercise one's intellect, to get a head start in learning other languages,* or to experience what it was like to live in an age when Latin served as a language of international communication. For those interested, the trip is particularly attractive, because here, Latin is alive. I really recommend it!


More information about the courses organized by the PTF can be found at https://wratislavia.ptf.edu.pl


*A great deal of Latin vocabulary was inherited (often in modified form) by modern European languages, especially the Romance languages, but also English.

czwartek, 13 sierpnia 2026

Józef Ignacy Kraszewski "Król Piast"

Michał Korybut Wiśniowiecki

Józef Ignacy Kraszewski by XIX-wiecznym pisarzem, którego dzieła liczą się w setkach. Niniejsze poświęcił Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, królowi w latach 1669-1673, kiedy to po zmaganiach ze Szwecją i Moskwą uderzyli Tatarzy, znowu Kozacy, a wreszcie Turcy. Jednak autor w swojej książce chce przekazać przede wszystkim, jak doszło do wyboru króla, a także nakreślić jego sylwetkę. Kraszewski widzi w wydarzeniach 1669 roku przede wszystkim bunt średniej i biedniejszej szlachty przeciw magnaterii. Teoretycznie największe szanse na wybór miał Kondeusz (Ludwik de Bourbon-Condé) - kandydat obozu profrancuskiego, którego popierali m.in. prymas Polski - interrex abp Mikołaj Prażmowski, kanclerz wielki litewski Krzysztof Zygmunt Pac, czy bardzo dobrze nam znany następca Wiśniowieckiego na tronie Jan Sobieski, wówczas marszałek i hetman wielki koronny. Opierając się na powieści, ten kandydat jednak swoje powodzenie zawdzięczał przekupstwu na obrzydliwą skalę, przez co ostatecznie szlachta wymogła skreślenie go z listy możliwych do wyboru. Podniosła hasło "chcemy Piasta" (tzn. Polaka na tronie), choć nie bardzo wiedziała, kto tym królem miałby być. 


Naziwisko Wiśniowieckiego miało im przyjść na myśl przypadkiem. Argumenty za? Był synem sławnego Jeremiego, bohatera wojen z Kozakami, oraz... księciem podupadłym finansowo, gdyż ogromne rodzinne włości w tychże wojnach zostały stracone. A więc (przynajmniej wg wersji autora) jest to prztyczek w nos dla dumy magnatów. Sam zaś Michał nie był zainteresowany władzą, która okazała się dla niego raczej umęczeniem niż czymkolwiek innym. Doskwierały mu zmagania z opozycją i oziębłość żony, królowanie przerastało jego siły, a i zdrowie zepsuło się szybko. Ale o tym więcej w powieści Kraszewskiego...

wtorek, 4 sierpnia 2026

Grzegorz Kucharczyk "Histeria i pogarda. Antypolonizm w Republice Weimarskiej"

(Mapa użytkownika Korny78 na de.wikipedia.org)

(Jest to jubileuszowy post nr 100, licząc oba adresy bloga)

Republika Weimarska obejmuje lata 1918-33 w historii Niemiec, między przegraną pierwszą wojną światową a dojściem Hitlera do władzy. W tym czasie wszystkie siły polityczne za Odrą były nastawione skrajnie antypolsko, co autor określa "histerią i pogardą". Te silne negatywne emocje, choć trochę sprzeczne, właśnie charakteryzowały postawę Niemiec wobec Polski - z jednej strony przedstawiano ją jako zagrożenie, a z drugiej uważano, że "polskie gospodarowanie" (polnische Wirtschaft) prowadzi do upadku objętych nim terenów. A właśnie ziemie były kością niezgody - po pierwszej wojnie światowej Polska odzyskała od Niemiec Wielkopolskę, skrawek Pomorza (zwany w propagandzie "korytarzem") i część Górnego Śląska. 


Aż ciężko się czyta, jak Niemcy postrzegali jako swoją Wielkopolskę czy górny bieg Wisły. Oburza oskarżenie Polski o "imperializm", a jeszcze bardziej przyrównywanie rządów Piłsudskiego do działalności... NSDAP (!), nie będącej jeszcze u władzy. Natomiast prawdziwy totalitaryzm - Związek Sowiecki - nie budził w Niemczech tak negatywnych skojarzeń; owszem, podkreślano potrzebę "normalizacji" stosunków z Moskwą i współpracy w celu zniszczenia Polski. To był być może największy grzech tamtej polityki, bo przyzwyczajono Niemców, że totalitaryzm może być w porządku, skoro pomoże przeciw Polsce, co przygotowało dojście Hitlera do władzy. Przyczyniło się do tego także traktowanie niemieckiej kultury jako czegoś z gruntu wyższego niż polska.


Nie wiem, czy polecać tę lekturę przeciętnemu czytelnikowi - nie, żeby była źle napisana, ale właśnie te wszystkie antypolskie wypowiedzi trudno wytrzymać. Natomiast jeśli ktoś poszukuje źródła naukowego na temat postaw Niemców wobec Polaków w międzywojniu czy genezy II wojny światowej, to ta pozycja będzie bardzo wartościowa.

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...