sobota, 11 lipca 2026

Tomasz Sztreker "The End of Being Single"

The title says everything about the book's purpose. The author has a deep understanding of relationships, not only from his own experience (having gone through a long journey before building a relationship that eventually led to marriage) but also through his professional work. He owns the Agere Contra café in Warsaw, where he organizes events and speed dating for Christian singles. He also runs a YouTube channel (also called The End of Being Single) and conducts relationship courses.


Rather than offering a magical formula for finding the right person, Sztreker emphasizes the importance of working on yourself so that you become a better future husband or wife. Through a mass of practical knowledge and a variety of exercises (many of them psychological), he encourages readers to rethink their views on love, men, women, and themselves. He places great importance on self-awareness, arguing that "a healthy relationship begins with understanding your own purpose and that of the other person." He discusses the different kinds of love, the differences between men and women, and what each sex typically expects from the other, while highlighting the importance of listening to one another and being authentic.


I highly recommend this book to anyone who is struggling to find the right partner. It can be ordered from the Multibook online bookstore, among other places.


It is also available at the municipal library in Wyszków and, most likely, in many other libraries as well. I also recommend the Agere Contra café, the website chrzescijanscysingle.pl, and koniecbyciasinglem.pl. It's worth taking action perhaps this book will help you announce your own "end of being single."

poniedziałek, 6 lipca 2026

Chrześcijaństwo i Rzym w powieści Teodora Jeske-Choińskiego "Gasnące słońce"

(UWAGA! Tekst zawiera duże spoilery)


Jeden post już o tej książce napisałem, w zasadzie jeszcze przed tym, jak ten blog istniał, na kursie językowym na Malcie. Teraz, świeżo po drugiej lekturze tej wspaniałej powieści, chciałbym przyjrzeć się obrazowi religii chrześcijańskiej i jej relacji z Rzymem opisanymi na jej kartach.


Od Nerona ("Quo vadis" Sienkiewicza) minęło ok. 150 lat. Coraz liczniejsi są uczniowie Chrystusa, jednak wciąż praktykują wiarę w ukryciu, bo prześladowania wcale się nie zakończyły, pomimo że imperatorem jest - łagodny dla wszystkich innych - Marek Aureliusz. Po części przyczyną jest fakt, że chrześcijaństwo domaga się odrzucenia kultu rzymskich bogów (i wszystkich innych poza Jedynym w Trójcy), dlatego wyznawców Rzym karze śmiercią męczeńską, a samą religię traktuje z pogardą jako "wschodni zabobon".


Tymczasem jednak tradycyjny kult rzymski wcale nie ma się dobrze, elity są sceptyczne, a aktorzy bezkarnie drwią z Jowisza i Junony, ku uciesze widzów. O co więc tak naprawdę chodzi? Może o przeczucie, że zwycięstwo chrześcijaństwa oznaczałoby koniec dla znanego wcześniej świata? Zarówno poganie (Marek Aureliusz, Publiusz Kwintyliusz Werus), jak i chrześcijanie (Minucjusz Feliks, świeżo nawrócona Mucja Kornelia) wydają się być przekonani, że ówczesnego Rzymu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić.


Z biegiem wypadków jednak okazuje się, że niekoniecznie musi tak być. Publiusz, wrogo usposobiony do nowej religii, odkrywa, że wyznają ją także niektórzy żołnierze, tak jak on walczący za Imperium. Mucja z oddalenia dochodzi do wniosku, że wciąż czuje się z Rzymem związana. A podczas wojny z Germanami dochodzi do widomego cudu wymodlonego przez legionistów chrześcijańskich pochodzących z Armenii - deszcz ocala wielu Rzymian przez śmiercią z pragnienia, a pioruny zaczynają bić w przeciwne im wojska (epizod ten nie został przez Jeske-Choińskiego wymyślony, ale był zapisany w "Historii kościelnej" Euzebiusza z Cezarei, pierwszej w dziejach księdze obejmującej kilkaset lat historii Kościoła). Gdy więc wiara chrześcijańska "walczy za Rzym", przestaje być Publiuszowi wstrętną. W końcowej scenie widzimy go zaś w towarzystwie Minucjusza Feliksa, który wcześniej odegrał ważną rolę w nawróceniu Mucji.


Relacje chrześcijaństwa z Rzymem to jeden z najciekawszych wątków "Gasnącego słońca". Gorąco zachęcam do czytania tej tak wybitnej powieści.

wtorek, 30 czerwca 2026

Recenzja filmu "LARP. Miłość, trolle i inne questy" (2025, reż. Konrad Kądziela)

Ten film miałem przyjemność oglądać na wycieczkę wraz z moją klasą, której jestem wychowawcą. Główny bohater, Sergiusz, nastoletni chłopak, jest wielkim fanem i uczestnikiem gier typu LARP. Skrót LARP rozwija się do Live Action Role Playing, czyli odgrywanie ról na żywo; role playing na pewno graczom komputerowym kojarzy się z jednym z najpopularniejszych rodzajów gier, w których fantastyczny świat i rozwój postaci pełnią kluczową rolę. W przypadku LARP uczestnicy przebierają się i odgrywają np. bitwy rodem z "Władcy pierścieni" w realnym świecie. Z jednej strony brzmi to jak świetna, angażująca zabawa, po części ruchowa, coś bliskiego rekonstrukcji historycznej. Z drugiej, istnieje niebezpieczeństwo, że fikcja stanie się ważniejsza czy bardziej atrakcyjna od świata realnego, że będzie ucieczką od rzeczywistości prowadzącą do zaniedbania prawdziwych problemów. Dodatkowy problem z chrześcijańskiego punktu widzenia może stanowić odgrywanie magii.


W filmie jednak bohater mierzy się z kłopotami na wskroś realnymi. Pierwszym jest dręczenie go przez innych chłopaków, którzy go poniżają i obrzucają jedzeniem. Z początku biernie się temu poddaje, do czasu, gdy w jego klasie pojawia się Helena, a on z miejsca się w niej zakochuje. Wydaje się, że i ona żywi do niego sympatię... ale szybko jej zachowanie staje się dla niego trudne do zrozumienia. Zaczyna się bowiem zadawać z jego prześladowcami, raz nawet rzuca go jedzeniem, a w innych chwilach próbuje być miła. Robi to po to, aby sama uniknąć prześladowań, jakich doświadczyła w poprzedniej szkole.


Rozplątanie tej trudnej sytuacji jest zadaniem głównego bohatera, a ponadto musi on sobie poradzić w trudnych relacjach z ojcem. Widz ogląda i kibicuje jego walce o siebie, swoją godność i miłość, a także śmieje się z różnych zabawnych dialogów, postaci i sytuacji. Jako fan "Władcy pierścieni" z przyjemnością dostrzegłem pewne nawiązania do książki i filmów osadzonych w Śródziemiu. Oglądało się ciekawie, wielu współczesnych uczniów może się odnaleźć w problemach głównego bohatera - chociaż miejscami bywa dziwnie. Zainteresowało mnie również występowanie języka francuskiego w ścieżce dźwiękowej. Co do samych gier LARP mam jednak wątpliwości. 


Scenariusz: Konrad Kądziela, Michał Wawrzecki. Obsada: Filip Zaręba, Martyna Byczkowska, Andrzej Konopka

niedziela, 21 czerwca 2026

J.D. Vance "Elegia dla bidoków" (ang. "Hillbilly Elegy")

Tytuł polski nie do końca oddaje zwrot "Hillbilly" znajdujący się w oryginale. Słowo to oznacza członka klasy robotniczej pochodzącego z Appalachów, który zwykle wyjechał za pracą do miast w innym stanie. Właśnie z tej warstwy wywodzi się J.D. Vance, dziś wiceprezydent Stanów Zjednoczonych - jednak, jako że tę książkę napisał dziesięć lat temu, to śladów politycznej kariery jeszcze w niej nie ma. Jest natomiast droga przez wyjątkowo trudne dzieciństwo do ukończenia prawa na Yale, jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich uniwersytetów.

 

Część tej burzliwej historii osobistej znalazła odzwierciedlenie nawet w imieniu i nazwisku bohatera książki. J.D. dziś oznacza James David, ale drugie imię zostało zmienione w dzieciństwie, ponieważ takie same miał były partner jego mamy, o którym chciała zapomnieć. Vance z goryczą pisze o coraz to nowych "chłopakach" swojej mamy. W pewnym momencie miał już serdecznie dosyć mieszkania z kolejnym "obcym człowiekiem" pod jednym dachem i wyprowadził się do dziadków. Oni właśnie byli dla niego oparciem, gdy mama nie radziła sobie z własnym życiem. A oprócz wybuchowego temperamentu, zmieniających się partnerów i kłótni z nimi, jej problemem w pewnym momencie stało się uzależnienie od narkotyków. Z relacji autora wynika, że te kłopoty nie są bynajmniej wyjątkowe dla jego rodziny, ale wraz z bezrobociem i często słabym wykształceniem stanowią powszechną zmorę hillbillies. Na porządku dziennym jest też u nich wybitna rola dziadków w procesie wychowania, także babcię nazywają mamaw, a dziadka papaw - trochę jakby byli drugimi rodzicami. W dowód tego uznania w wieku dorosłym Vance wziął po nich nazwisko - wcześniejsze miał po biologicznym ojcu, z którym łączyło go znacznie mniej, niż z rodzicami mamy.


Właśnie dzięki babci ukończył szkołę średnią, choć mógł zawalić już pierwszy rok. Jego dalsza droga prowadziła przez wojsko, prawo na Ohio State University i wreszcie na Yale. Sukces? Tak - ale wciąż zmaga się z ciężarem rodzinnej przeszłości. Sytuacji traumatycznych miał wiele (m.in. gdy mama groziła robzbiciem samochód, którym jechali), ale ze swoich doświadczeń wyniósł przekonanie, że należy wierzyć we własną sprawczość, a nie poddawać się rozgoryczeniu z powodu tego, co jest poza naszą kontrolą. I w tym może być inspirujący niezależnie od swoich działań politycznych, zresztą nieobecnych w książce. Polecam lekturę.

wtorek, 16 czerwca 2026

"Islam and Christianity: confrontation or dialogue" Vittorio Messori, St. John Paul II, Eugeniusz Sakowicz

Quite a short book, a bit old, yet still rich in content. After the introduction, we read a series of articles by Vittorio Messori, from which we learn, among other things, how it happened that, only 21 years after Muhammad's death, the entire southern coast of the Mediterranean Sea was conquered by Islam. Apart from Islam's own military ambitions, this was also due to the weak control exercised by Byzantium over the territories of the former Western Roman Empire. Another factor was the lack of understanding of what Islam actually was, as well as hostility toward Byzantium resulting both from its oppressive rule and taxation and, at times, from religious differences. Furthermore, the Church in North Africa had been weakened by Arianism and Donatism, while in some rural areas the Gospel had not yet reached the population.


After the conquest, however, it quickly became apparent that Christians under the new regime were second-class citizens, barred from holding public office and obliged to pay a ruinous tax known as the jizya. The same applied to the Jews, for whom the Muslims invented ghettos for the first time in history. The conquered territories underwent a profound process of Islamization, although minority Christian communities survived: the Copts in Egypt, the Maronites in Lebanon, the Monophysites in Syria, and the Chaldeans in Babylonia.


The book also contains excerpts from documents and speeches by Pope John Paul II, who, as we know, cared deeply about dialogue with other religions and about recognizing the good that can be found within them (alongside elements that Christians definitely cannot accept). As Messori explains, there were certain things the Pope could not say out of concern for the fate of Christians living in Muslim countries. Nevertheless, he did not hesitate to advocate for religious freedom, peace, and justice in those countries, too. The book encourages reflection on Islam and inspires the reader to reach for further works exploring the subject.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Henryk Sienkiewicz "Wiry"

Ta mniej znana powieść Henryka Sienkiewicza z 1910 roku nie jest powieścią historyczną sensu stricto - traktuje o wydarzeniach autorowi współczesnych, o rewolucji 1905-1907. Nie chodzi w niej jednak o swego rodzaju kronikę, bardziej o wskazanie, jak ta rewolucja, której motorem napędowym jest w powieści socjalizm, wpływa na życie szlacheckich bohaterów. 


Ale zacznijmy od początku, czyli od pogrzebu wujka chyba najważniejszego bohatera powieści, Władysława Krzyckiego. Na uroczystość zjeżdża się niewielkie grono rodziny i znajomych, ale również chłopi z okolicznego Rzęślewa - rozpowszechniła się bowiem pogłoska, że stary Żarnowski zapisał im w testamencie swój majątek. Choć okazuje się ona wymysłem agitatorów z Polskiej Partii Socjalistycznej, to znajduje się w niej ziarno prawdy, ponieważ spora część pieniędzy zostaje przekazana na ufundowanie szkoły rolniczej dla chłopów. Bohaterowie szlacheccy, którym poświęca się w powieści najwięcej uwagi, wracają do życia towarzyskiego w majątku Jastrzębie, gdzie rozwija się miłość Władysława Krzyckiego do panny Agnes Anney - jednak spokój tego życia zostaje zburzony...


Wątek miłosny okazuje się tu jednym z najciekawiej poprowadzonych w bogatej pod tym względem twórczości Sienkiewicza. Przeplata się on z wątkami politycznymi, z krytyką działalności polskich socjalistów, których przedstawicielem jest w powieści Laskowicz, student medycyny, przez jakiś czas guwerner młodszego rodzeństwa Krzyckiego (co może zaskakiwać w zestawieniu z tym, że otwarcie wyznawał marksizm i uznawał szlachtę za wrogą klasę społeczną). On właśnie okazuje się narzędziem swojej partii, jej fanatycznym wyznawcą i powodem, dla którego bohaterowie nie mogą już czuć się bezpiecznie na wsi, a z czasem także i w mieście. Działalność PPS-u Sienkiewicz ukazuje przede wszystkim jako budzenie antagonizmu klasowego oraz terroryzm, a Laskowicza, mimo lepszych stron jego osobowości, jako człowieka wyznającego zasadę "cel uświęca środki" i uznającego pognębienie "wrogich warstw" za cel szczytny. Marzenia o "państwie socjalistycznym", mającym w przyszłości "przynieść dobro" chłopom i robotnikom, kontrastują z teraźniejszością, ze środkami do tego celu, które wcale ich losu nie poprawiają, a sieją śmierć i zniszczenie...


Akcja, rozwijając się z początku powoli, nabiera potem tempa i aż chce się wiedzieć, co będzie dalej. Dialogi frapują, zastanawiają, czasem bawią - niezależnie, czy dotyczą relacji międzyludzkich, czy spraw społecznych. Jeśli jesteś tak jak ja fanem Sienkiewicza, a nie przeczytałeś jeszcze "Wirów", to gorąco polecam zarówno jako obraz początku XX wieku i jego napięć, jak i po prostu wciągającą lekturę, którą czyta się z wypiekami na twarzy.


wtorek, 2 czerwca 2026

Spotkania z filozofią - Arystoteles (384-322 p.n.e.)

Uczeń Platona, również odegrał wielką rolę w historii ludzkości. Część jego dzieł dotyczy tematyki, którą dzisiaj zajmuje się nauka, np. "Fizyka", "O niebie" czy "Zoologia". Księgi o logice wciąż mogą porządkować myślenie dzisiaj (np. "Analityki", "Topiki", "O dowodach sofistycznych"). Jest jeszcze "Metafizyka", którą trudno mi się czytało w 2018 roku - zwykle albo coś wydawało mi się oczywiste  ("i po co o tym pisać"), albo z kolei w ogóle czegoś nie rozumiałem. "Poetyka" była z kolei pierwszym przesłuchanym przeze mnie audiobookiem w języku angielskim - jest to teoria antycznego dramatu. Najlepiej czytało i słuchało mi się "Etykę nikomachejską" opartą na zasadzie złotego środka i cnotach, "Politykę" oraz "Retorykę" - teorię przemawiania. Z tej ostatniej najbardziej utkwił mi w pamięci fragment charakterystyki młodych ludzi, cytuję: "są uzależnieni od śmiechu". Coś w tym jest ;)...


Pisałem wcześniej, że u Platona pojawiają się chrześcijańskie cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie, męstwo. Są również u Arystotelesa, ale oprócz nich pojawiają się inne. Część znajduje się także w chrześcijaństwie (np. prawdomówność), inne zintegrować z nim trudniej, jak np. megalopsuchos, tłumaczone najczęściej jako wielkoduszny (dosłownie), ale zgodnie z treścią przypisywaną przez filozofa temu pojęciu, chyba lepiej pasuje "słusznie dumny". Ktoś, kto zna swoją wartość i jest z niej dumny, za czym idzie cała charakterystyka. Św. Tomasz przejął pojęcie wielkoduszności, nadając mu jednak inny sens. 


Natomiast kluczowa idea dotycząca moralności u Arystotelesa to "złoty środek". Jest to twierdzenie, że cnocie przeciwstawiają się dwie wady, jedna będąca niedostatkiem, druga nadmiarem. I tak odwaga jest złotym środkiem między tchórzostwem a brawurą. Tego środka nie należy jednak rozumieć jako "średniej arytmetycznej" wyciągniętej z dwóch błędów - cnota nie jest pomiędzy nimi, ale jakby "ponad" nimi. Co więcej, zwykle jedna z wad jest gorsza od drugiej - np. zdaniem Arystotelesa odwaga bliższa jest brawurze niż tchórzostwu. Kościół, co kiedyś nie było dla mnie oczywiste, przejął ideę złotego środka dla wielu cnót, chociaż nie dla miłości i wiary. Do roztropności nie stosował jej nawet sam Arystoteles, ponieważ właśnie jej zadaniem jest określić, co w danej konkretnej sytuacji jest słuszne przez stosowanie ogólnych zasad do poszczególnych przypadków.


O Arystotelesie można pisać bardzo długo, ponieważ zostawił po sobie olbrzymi dorobek myśli. Chociaż w nauce jego poglądy musiały zostać przekroczone w XVI i XVII wieku to, jak dowodzi Edward Grant ("Średniowieczne podstawy nauki nowożytnej"), właśnie odzyskanie jego dzieł w średniowieczu było jednym z kluczowych warunków późniejszej rewolucji naukowej. Pochylamy się nad klasycznymi tekstami nie zawsze po to, by przyjąć ich stwierdzenia za prawdziwe, ale również po to, by ćwiczyć nasz umysł, zapoznać się z wzorcami rozumowania. Jednak wiele można tam znaleźć również rzeczy ponadczasowych.


Bibliografia (pisałem głównie z głowy, ale dzięki temu, że kiedyś przeczytałem poniższe tytuły):

Arystoteles "Analityki pierwsze," "O dowodach sofistycznych," "Poetyka," "Metafizyka," "Etyka nikomachejska,"  "Retoryka," "Polityka"

św. Tomasz z Akwinu "Suma teologiczna" 

Władysław Tatarkiewicz "Historia filozofii tom I"

Krzysztof Karoń "Historia antykultury"

Maria Ossowska "Ethos rycerski i jego odmiany" (fragmenty, zwłaszcza o arystotelesowskim "słusznie dumnym" megalopsuchos)

Edward Grant "Średniowieczne podstawy nauki nowożytnej"

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...