poniedziałek, 6 lipca 2026

Chrześcijaństwo i Rzym w powieści Teodora Jeske-Choińskiego "Gasnące słońce"

(UWAGA! Tekst zawiera duże spoilery)


Jeden post już o tej książce napisałem, w zasadzie jeszcze przed tym, jak ten blog istniał, na kursie językowym na Malcie. Teraz, świeżo po drugiej lekturze tej wspaniałej powieści, chciałbym przyjrzeć się obrazowi religii chrześcijańskiej i jej relacji z Rzymem opisanymi na jej kartach.


Od Nerona ("Quo vadis" Sienkiewicza) minęło ok. 150 lat. Coraz liczniejsi są uczniowie Chrystusa, jednak wciąż praktykują wiarę w ukryciu, bo prześladowania wcale się nie zakończyły, pomimo że imperatorem jest - łagodny dla wszystkich innych - Marek Aureliusz. Po części przyczyną jest fakt, że chrześcijaństwo domaga się odrzucenia kultu rzymskich bogów (i wszystkich innych poza Jedynym w Trójcy), dlatego wyznawców Rzym karze śmiercią męczeńską, a samą religię traktuje z pogardą jako "wschodni zabobon".


Tymczasem jednak tradycyjny kult rzymski wcale nie ma się dobrze, elity są sceptyczne, a aktorzy bezkarnie drwią z Jowisza i Junony, ku uciesze widzów. O co więc tak naprawdę chodzi? Może o przeczucie, że zwycięstwo chrześcijaństwa oznaczałoby koniec dla znanego wcześniej świata? Zarówno poganie (Marek Aureliusz, Publiusz Kwintyliusz Werus), jak i chrześcijanie (Minucjusz Feliks, świeżo nawrócona Mucja Kornelia) wydają się być przekonani, że ówczesnego Rzymu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić.


Z biegiem wypadków jednak okazuje się, że niekoniecznie musi tak być. Publiusz, wrogo usposobiony do nowej religii, odkrywa, że wyznają ją także niektórzy żołnierze, tak jak on walczący za Imperium. Mucja z oddalenia dochodzi do wniosku, że wciąż czuje się z Rzymem związana. A podczas wojny z Germanami dochodzi do widomego cudu wymodlonego przez legionistów chrześcijańskich pochodzących z Armenii - deszcz ocala wielu Rzymian przez śmiercią z pragnienia, a pioruny zaczynają bić w przeciwne im wojska (epizod ten nie został przez Jeske-Choińskiego wymyślony, ale był zapisany w "Historii kościelnej" Euzebiusza z Cezarei, pierwszej w dziejach księdze obejmującej kilkaset lat historii Kościoła). Gdy więc wiara chrześcijańska "walczy za Rzym", przestaje być Publiuszowi wstrętną. W końcowej scenie widzimy go zaś w towarzystwie Minucjusza Feliksa, który wcześniej odegrał ważną rolę w nawróceniu Mucji.


Relacje chrześcijaństwa z Rzymem to jeden z najciekawszych wątków "Gasnącego słońca". Gorąco zachęcam do czytania tej tak wybitnej powieści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...