środa, 25 lutego 2026

Jan Maciejewski "It's nothing! Why must history of Poland repeat itself?"



Rene Girard has found in his research that there was a ritual of offering in pre-Christian cultures. The sacrifice was of animals, but often - of men, and the guilt of all the community was symbolically laid on the victim, and the killing was suposed to be the atonement for this guilt. Hence the word "scapegoat". Jan Maciejewski claims that Poland became such a scapegoat for Europe at the end of the 18th century because the chief figures of the so-called Englightenment perceived it as a 'backward' country whose existence prevents Europe from becoming 'modern'. Looking from another angle, we may notice that 18th century is a war of everyone against everyone, while partitions were the channeling of all this violence and directing it against Polish-Lithuanian Commonwealth. What may be surprising is that, as Maciejewski claims, Poland in a way accepted the role of a victim. Not only in the sense that the partitions were approved by he Diet (Sejm) under the pressure of Russia, Prussia and Austria, but also - that moment marks the beginning of Polish people offering their lives to bring Poland back. And it wasn't just sacrifice in a fight, but even - the desire of death even before victory. That was what the famous light horsemen of Somosierra wanted. In the same spirit, one of Monte Casino soldiers said "I would like to give one thing to my son - the death of his father at the battlefield".


"Why does mass suicide predominate in our history over trying to fight the enemy?" - we can read on the back cover. In the post-partition period there was just such a wave of suicide and religious indifference. There was a shocking character of Ignacy Marchocki of Mińkowce, who, on the one hand, proclaimed "the state of Mińkowce" independent from Russia after the second partition, and on the other, outlined, literally and precisely, a plan of the suicide of the whole Polish nation. It even detailed in what order people should kill themselves. In his view, it was an expression of despair and oddly understood honour.


Maciejewski finds a lot of offerings in other periods of our history: in the times of the Romantic poets, January Uprising, Katyń, Warsaw Uprising, finally - Smoleńsk plane crash. He show how our history has been an arena of a clash between neo-paganism and Christianity - as it was Christ who annuled the ritual of a scapegoat, proving that the victim is Innocent. It's very much worth getting deeper into this book.

środa, 18 lutego 2026

Jerzy Szczepkowski "Upadły Książę"

Na tę wyjątkową powieść dziejącą się w XVIII wieku składają się opisy trzech pamiętnikarzy: Księcia Alto, wicehrabiego von Vischenick i Kurta Herwoltza. Akcja dzieje się w wymyślonym, niewielkim księstewku niemieckim, nad którym panuje pierwszy z wymienionych bohaterów. Książka zawiera w sobie potężny ładunek filozoficzny, zarówno w rozmowach prowadzonych przez Księcia Alto, jak i w historii życia i poszukiwań własnej drogi przez von Vischenicka, którego pamiętnik sięga głęboko w przeszłość, do czasów jego dzieciństwa. Mamy tu więc psychologię i trudną historię postaci; mamy sensacyjną intrygę, kryminał polityczny - i mamy głębokie refleksje nad upadkiem cywilizacji chrześcijańskiej. Stykamy się także z platonizmem, buddyzmem, ze sposobem myślenia i praktyką organizacji wywrotowych, w których działają "pomocnicy szatana na ziemi" (przywodzą oni na myśl masonerię) - a jedno z najważniejszych pytań książki brzmi "Gdzie Chrystus?". Nie będę zdradzał, gdzie - sami się przekonacie, jeśli sięgniecie po tę niezwykłą lekturę.

czwartek, 12 lutego 2026

Papież Franciszek "Nadzieja: autobiografia"

"Pierwsza autobiografia w historii opublikowana przez papieża", jak można przeczytać na tylnej okładce. Na około 350 stronach Jorge Mario Bergolio opowiada swoje życie, a także - w nieraz ścisłym powiązaniu - głosi swoje poglądy (nie tylko naukę Kościoła). Przykładowo, książka zaczyna się historią jego dziadków, którzy wyemigrowali z Włoch (Piemontu) do Argentyny - co jest okazją dla wykładu, jaką postawę powinniśmy przyjmować wobec migrantów.


Papież zabiera głos w bardzo różnych sprawach. Docenia rolę sportu we współczesnym świecie i dla formacji człowieka, wspominając swoje dziecięce godziny na bramce. Ostro potępia wszelkie wojny, wspominając I i II wojnę światową, które naznaczyły życie jego dziadków, jak również poświęcając szczególnie dużo miejsca wojnie na Ukrainie i izraelsko-palestyńskiej. Bliska mu jest troska o ubogich, czasem związana również z niechęcią do bogatych i korporacji (pojawia się tu również wiele mówiący epizod kłótni między 15-letnim Jorge a jego wujkiem, przedsiębiorcą). Bardzo ceni literaturę i często się na nią powołuje - na pisarzy latynoamerykańskich, Dostojewskiego, Charlesa Peguy, a raz nawet na naszą Szymborską. Ciekawe są również jego refleksje nad sztuczną inteligencją, niebezpiecznym korzystaniem z telefonów (tu podkreśla wagę osobistego przykładu dorosłych), rolą humoru w życiu (także życiu wiarą) czy wychowywaniem młodzieży.


W pewnych kwestiach nie mogę się z nim zgodzić, na szczęście nie ma tu zastosowania dogmat o nieomylności papieskiej, dotyczący nauczania ex cathedra w sprawach wiary i moralności skierowanego do całego Kościoła (papieże zresztą bardzo rzadko się do niego odwołują). Jedną jest stosunek do ekologii, najzupełniej mainstreamowy, wręcz alarmistyczny w wizji katastrofy globalnego ocieplenia powodowanego przez człowieka; bliższe jest mi np. to, co twierdzi prof. Kowalczak w "Zmianach klimatu". Najbardziej jednak razi mnie jego atakowanie tych, którzy myślą inaczej niż on m.in. w sprawie dokumentów jego pontyfikatu: Amoris Laetitia, Fiducia supplicans, a zwłaszcza Traditionis custodes, którym ograniczył dostęp do Mszy trydenckiej. Pisząc na ten temat sugeruje, że niektórzy ludzie przywiązani do dawnej liturgii mogą mieć zaburzenia psychiczne - insynuacja na pewno niegodna głowy Kościoła. W innych kwestiach jednak jego wyjaśnienia pozwalają lepiej zrozumieć decyzje, które podejmował jako papież - i to jest wartość tej książki, obok wielu myśli naprawdę godnych uwagi. 

sobota, 7 lutego 2026

Królowy Most skręcił w lewo. Recenzja filmu i serialu "U Pana Boga w Królowym Moście"

(UWAGA! Tekst zawiera spoilery)


Byłem fanem serii filmów "U Pana Boga w...", rozgrywających się w małym miasteczku Królowy Most gdzieś na Podlasiu (w rzeczywistości filmuje się ją w Tykocinie). Wyjątkowy klimat, humor, język, postać proboszcza rządzącego parafią w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem. Jak na tle trzech pierwszych wyglądają najnowszy film i serial, nakręcone po wielu latach? Coś z tego pierwotnego klimatu udało się zachować - ale w wielu miejscach nowe produkcje odchodzą od ducha oryginału. I to wyraźnie na lewo.


Tak jest już w przypadku głównego wątku. Otóż zostaje odkryty dekret Jana Kazimierza, w którym król ustanawia Królowy Most niezależnym księstwem, co inspiruje mieszkańców do zorganizowania referendum i w efekcie ogłoszenia niepodległości przez miasto. Jest to niepodległość od Polski, a przy wjeździe zaczyna funkcjonować kontrola graniczna. I ta idea powinna budzić co najmniej niesmak każdego patrioty - tymczasem wśród lokalnej ludności ani jedna osoba nie wypowiada się o tym krytycznie. A już gorzką ironią jest fakt, że po odłączeniu się od Polski miasteczko natychmiast chce zgłosić akces do Unii Europejskiej. Polska zła, Unia dobra? Polska zniewala, Unia nie? Widzę to dokładnie na odwrót.


Kolejnym zerwaniem z wcześniejszymi filmami jest przewrót w myśleniu chyba najważniejszego bohatera, czyli księdza proboszcza. Pierwotnie konserwatywny ("świat dokądś idzie. Ale czy na pewno do przodu? A może do tyłu? Albo w bok?"), teraz w pełni akceptuje totalną rewolucję, jaką jest zerwanie więzi z Polską. I jeszcze głosi im przed referendum jak liberał, "kto chce decydować za was, ten was nie szanuje" (cytuję z pamięci; czyli niby że mają prawo do secesji). Mało tego, zrobili z niego kościelnego buntownika. Nie dość, że prosi on Stolicę Apostolską o wyznaczenie osobnej diecezji w Królowym Moście, to nawet nie czeka na rozstrzygnięcie, już zachowuje się, jakby pod metropolitę białostockiego nie podlegał, tylko z powodu ogłoszenia samozwańczej republiki. Kto zna historię, ten wie, że podział administracyjny Kościoła nie musi odzwierciedlać granic państwowych: Śląsk podlegał pod metropolię gnieźnieńską nawet wtedy, gdy do Polski nie należał. Jest jeszcze scena, w której narzeka na ogół duchownych (lub biskupów, nie pamiętam dokładnie).


Do tego wszystkiego dodać należy natrętne przekazywanie świeckich, niekoniecznie chrześcijańskich wartości (np. demokracja) i ustylizowanie polskiego rządu na negatywnie ukazany PiS. Te kwestie sprawiają, że film i serial ogląda mi się z dużą dozą irytacji i niesmaku. Humor też jest trochę gorszy. Generalnie - polecam raczej wrócić do pierwszych trzech części.


U Pana Boga w Królowym Moście. Reżyseria: Jacek Bromski Scenariusz: Jacek Bromski, Małgorzata Sikorska Miszczuk. Obsada: Krzysztof Dzierma, Andrzej Zaborski, Aleksandra Grabowska, Karol Dziuba. 2024 (serial 2025)

wtorek, 3 lutego 2026

Andrzej Nowak "Dzieje Polski. Tom 7: 1673-1763. Upadanie i powstawanie" Czasy saskie



Poprzedni post (nie licząc anglojęzycznego), również napisany na podstawie tej książki, poświęciłem panowaniu Jana III Sobieskiego. I o ile pod jego rządami można było spodziewać się większej ilości sukcesów poza wiktorią wiedeńską, o tyle dwóch następnych królów to dla Polski katastrofa, aż nie wiadomo, który gorszy. 


August II Mocny z saskiej dynastii Wettynów, choć zakończył wreszcie długą wojnę z Turcją pokojem w Karłowicach (1699), to wplątał nasz kraj w inną, jeszcze bardziej niszczycielską - wojnę północną. Chociaż Rzeczpospolita oficjalnie się do niej nie włączyła, to z powodu militarnego zaangażowania Saksonii przeciw Szwecji i spektakularnych zwycięstw jej króla Karola XIII, ten ostatni podjął decyzję o ściganiu Augusta II choćby przez całe terytorium państwa polsko-litewskiego (zresztą pomogli mu wejść Sapiehowie). Warszawę zdobył już 24 maja 1702 roku, Kraków w sierpniu. Ogłosił detronizację Augusta II, a na króla wyznaczył Stanisława Leszczyńskiego, koronowanego w 1703 roku.


Błyskotliwe zwycięstwa młodego szwedzkiego króla trwały długo, aż przegrał z Rosjanami bitwę pod Połtawą, która okazała się przełomowa (1709). Na polski tron wrócił August II, a ciężar wojny przeniósł się poza granice Rzeczpospolitej. Wtedy jednak na nasz kraj spadła epidemia dżumy, tyfus, pomór bydła i klęska szarańczy. Skutkiem tego wszystkiego, w latach 1700-1720 liczba ludności spadła o 20% - w kraju, który jeszcze niezupełnie podniósł się po zniszczeniach potopu kozacko-moskiewsko szwedzkiego z lat 1648-1667. 


Czy za Augusta III, syna poprzedniego króla, było lepiej? To zależy. Z jednej strony - nie wybuchła druga tak niszczycielska wojna jak wojna północna, z drugiej - był to czas dalszej utraty podmiotowości politycznej, uzależnienia od sąsiadów, przede wszystkim od Rosji. Dość powiedzieć, że sam August III został Polsce narzucony przez wojska rosyjskie i saskie, gdyż szlachta obrała królem Stanisława Leszczyńskiego, a konfederacja dzikowska nie była w stanie obronić tego wyboru. Państwa ościenne miały wtedy wielokrotnie większe armie, a nie był to już czas husarii, która potrafiła radzić sobie z nawet z kilkukrotną przewagą wroga. Co gorsza, wszystkie sejmy za panowania Augusta III zostały zerwane, prócz pacyfikacyjnego, który zatwierdził jego wybór. Nie było więc możliwości zwiększenia liczebności wojska czy przeprowadzenia jakichkolwiek reform.


Tymczasem, poza Rosją, która Polskę traktowała jako swój protektorat, rosła również potęga Prus. W wojnie o sukcesję austriacką (1740-48) zdobyły one od Habsburgów Śląsk, jedną z najbogatszych dzielnic. W wojnie siedmioletniej (1756-63) natomiast obroniły się, choć stały na krawędzi przepaści. W czasie tego prawdziwie globalnego konfliktu zajęły one saskie mennice i zalewały Polskę fałszywą monetą, na czym zyskały jej kosztem dwukrotną wartość swoich wcześniejszych rocznych przychodów. W dodatku ich i rosyjskie wojska traktowały nasz kraj jako "karczmę zajezdną", stacjonując na naszych terenach i pobierając prowiant od miejscowej ludności. 


Kończąc to podsumowanie, chciałbym kolejny raz zachęcić do przeczytania "Dziejów Polski" Andrzeja Nowaka. Tom ósmy to nie mniej wspaniała lektura niż siódmy, opisywany jeszcze pod poprzednim adresem bloga.


Mapa - I Rzeczpospolita, Wikipedia, Użytkownik :Mathiasrex, Maciej Szczepańczyk na podstawie warstw użytkownika: Halibutt - przetłumaczony plik: IRP.png

czwartek, 29 stycznia 2026

Plinio Correa de Oliveira "Revolution and Counter-Revolution"

This post (i.e. Polish original) was written right after the thrid reading of one of the most important books I've ever read. Plinio Correa de Oliveira first released it in 1959 and then there were extended editions in 1976 and 1992 - and it remains in good standing even today. He proves the existence of a great struggle in social sphere, the struggle between anti-Christian revolution (called "Revolution" with a capital "R" in the text) and Christian civilization and social order. This revolution has its origin in the spiritual plane; its chief motors are pride and sensuality - but it encompasses every sphere of life. It led to three great crises, which were phases of a destructive process - Reformation, French Revolution and Bolshevik Revolution. The fourth phase is the ongoing assult of culture Marxism, beginning from the symbolic year 1968. The Revolution's ideal is one of total freedom and complete equality. Maybe it sounds attractive for some people but, sadly, here freedom is freedom for evil and licence, while equality exceeds every boundaries of absurd, leading even to the hate of God because He is greater than man. On the other hand, Revolution aims to put an equal sign between man and animal as well - something very fashionable today.


So what is Counter-Revolution? It's a reaction, a counter-action against Revolution. What it defends and what it aims to achieve is the ordering of social sphere according to the teaching of the Church. It wants to get to know Revolution deeply to stop it, to tear all of its masks and point out were it leads - because the truth about it is shocking. Among the key tasks of Counter-Revolution we need to enumerate defending moral good, the notions of good and evil themselves, healthy traditions and the rights of the Church. In its best interest is conversion of the most numer of people, because it is driven by virtue and internal order in the soul, thanks to which man's reason it obedient to God, his will to reason, and sensibility - to will. I heartily recommend this reading to everyone who wants to understand contemporary world and even help its amendment. 

sobota, 24 stycznia 2026

Panowanie Jana III Sobieskiego na podstawie 7 tomu "Dziejów Polski" Andrzeja Nowaka


Co pamiętamy na temat Jana III Sobieskiego? Przede wszystkim zwycięstwa nad Turkami pod Chocimiem (1673) i Wiedniem (1683). I słusznie, bo to one przyniosły mu nieśmiertelną sławę - to pierwsze także koronę, to drugie uratowało chrześcijańską Europę. Jednak poza tymi dwoma momentami nie było już tak różowo. Jeszcze II bitwę pod Parkanami, w październiku 1683, warto pamiętać jako ważne zwycięstwo; później jednak wojna szła ciężko i przez całe panowanie Sobieskiego nie udało się jej zakończyć. O tyle dobrze, że Turcy nie wchodzili zbyt głęboko w nasze terytorium. Jednak nie udało się odbić ani Kamieńca, ani zdobyć Mołdawii, pomimo wielu wypraw. Dlaczego Mołdawii? Było to lenno tureckie, które według ustaleń sojuszniczych Ligi Świętej miało przypaść Polsce w razie powodzenia działań wojennych. Z drugiej strony, Sobieski pragnął ją podbić dla swojego syna Jakuba, aby zwiększyć jego szanse na tron w następnej wolnej elekcji. Król bardzo mocno dążył do ustanowienia "dynastii Sobieskich" i w tym celu swego czasu rozważał podbój Prus Książęcych. Jednak te plany wywoływały sprzeciw szlachty i magnaterii, widząc w tym zamach na instytucję wolnej elekcji. Konflikt króla z opozycją nie wychodził Polsce na dobre, a szczególnie trudnym przeciwnikiem były dla niego litewskie rody Paców i Sapiehów. Przedstawiciel tych pierwszych, hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac, opuścił Sobieskiego po bitwie chocimskiej, co nie pozwoliło na kontynuowanie kampanii i wykorzystanie zwycięstwa. Sapiehowie natomiast zbrojnie zajęli dobra radziwiłłowskie, które należały się królowi z powodu zerwania zaręczyn między Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną a Jakubem Sobieskim.


Tyle na temat panowania zwycięzcy spod Wiednia na podstawie 7 tomu "Dziejów Polski" prof. Andrzeja Nowaka, który mogę z całego serca polecić jako znakomity wykład naszej historii (podobnie jak poprzedni tom). Jestem jeszcze w trakcie lektury, w najbliższym czasie na blogu powinien jeszcze pojawić się post lub dwa na temat dwóch następnych omawianych w książce królów: Augusta II Mocnego i Augusta III Sasa.

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...