czwartek, 21 maja 2026

Paweł Milcarek "History of the Mass"



The book presents the history of taking shape of the ceremonial of the Holy Mass from the beginnings of Christianity up to the present day. The author focuses especially on the Roman Rite, which is observed in the Western Church (currently the majority of the Catholic Church). He writes about the Jewish roots of the Catholic ritual; about the general structure already present in the first centuries; about the Roman Canon; and about the introduction of elements of the Frankish rite during the Carolingian era. He compares the Eastern and Western traditions before the schism of 1054. He discusses how the rite was modified by Protestants and how it was codified by the Council of Trent (which began in 1545). From that point onward, the Missal of St. Pius V remained in force, with only very minor changes, until the Second Vatican Council, which intended an “updating” (aggiornamento) of the Church also in the sphere of liturgy.


However, the greatest changes were not found in the conciliar documents, but in the new Order of Mass developed by Fr. Annibale Bugnini’s post-conciliar liturgical commission, as well as in the practical implementation of this new missal. What changes are meant here? For example: the conciliar documents called for the preservation of Latin in the liturgy and for a broader use of vernacular languages — today, however, Masses celebrated even partly in Latin belong to a decided minority. The liturgical commission introduced three additional Eucharistic Prayers as alternatives to the Roman Canon, whereas in practice the second is almost always used, and the Canon itself usually only on Holy Thursday (though in the old Mass it was said silently). The new missal introduced the possibility of celebrating “facing the people” (versus populi), without abolishing the older orientation ad orientem (the priest together with the faithful facing the altar, on the same side of it) — yet almost everyone celebrates versus populi. Other changes include, for example: less silence, less kneeling, fewer repetitions, simplification, more biblical readings and a different arrangement of them, as well as the introduction of the Prayer of the Faithful and the sign of peace.


The period surrounding the Council was also a time of liturgical experiments, which by the will of Pope Paul VI were supposed to end with the publication of the new missal — unfortunately, not everyone obeyed. On the other hand, some faithful and priests desired the Mass celebrated in the old way, to which that Pope usually did not grant permission. This began to change during the pontificate of John Paul II, and even broader access to the Missal of Pius V (“the Tridentine Mass”) was granted by Benedict XVI.


Reading the book encouraged me to attend such a Mass — it was definitely worthwhile, and I have participated in it several times. I appreciate its prayerful silence, the opportunity to practice Latin, and its somewhat different beauty, as well as the experience of encountering the way people prayed, for example, in the sixteenth century (with only slight changes). One can attend such a liturgy, for example, at the church of the Redemptorist Fathers dedicated to St. Clement Mary Hofbauer on Karolkowa Street in Warsaw, every Sunday at 2:00 PM. Since September, it has also been celebrated in Wyszków — every third Sunday of the month at 3:00 PM in the Sanctuary of the Holy Family. I really recommend it. The book itself can be downloaded free of charge at:  

https://christianitas.org/site_media/content/Historia_mszy_1.pdf

sobota, 16 maja 2026

"Lalka" Bolesława Prusa - wrażenia z ponownej lektury po 15 latach

"Lalkę" po razy pierwszy czytałem w szkole średniej jako lekturę - z początku z trudem (jeszcze w wakacje), potem trochę przyjemniej, a przy omówieniu na lekcji doceniłem ją bardziej. Jednak muszę powiedzieć, że niedawne przeczytanie jej ponowne było zupełnie innym doświadczeniem niż to pierwsze. Myślę, że więcej zrozumiałem.


Przede wszystkim moją uwagę przykuły wątki pochodzenia społecznego, stanowiące tło dla nieszczęśliwej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. Świat lat 70. XIX wieku jest światem na rozdrożu - tradycyjne elity (arystokracja) jeszcze istnieją, choć niekiedy podupadają finansowo jak Łęccy, a z drugiej strony bywa, że jakiś kupiec znacznie wzbogaci się jak Wokulski i materialnie będzie na wyższym poziomie. Chociaż on, co podkreśla się w książce wielokrotnie, jest przypadkiem szczególnym - sam uznaje, że dorobił się w sposób zbliżony do hazardu - na spekulacji na dostawach dla wojska. Ale też miłość do Łęckiej pozwala mu wykrzesać z siebie niespotykaną gdzie indziej energię do działania - tak, że gdy jego zabraknie w spółce do handlu ze Wschodem, to nie będzie go kim zastąpić, tylko Żydem Szlangbaumem, który od razu obniży partnerom zyski.


Wracając jednak do kwestii warstw społecznych - mimo, że Łęckim grozi ruina finansowa, a Wokulski się dorobił, to i tak w myśleniu Izabeli kupiec stanowi coś gorszego. Nawet pochodzenie szlacheckie Wokulskiego nie "uniewinnia" go z prowadzenia sklepu. Można by się zastanawić nad tym, na ile pogląd Łęckiej jest reprezentatywny dla ówczesnej arystokracji. Na pewno pogarda dla pracy zarobkowej była u szlachty dobrze zakorzeniona, zwłaszcza w przeszłości, choć jak może pamiętamy, Konstytucja 3 Maja pozwoliła jej na zajmowanie się handlem. To jasne, że część myślała tak jak Izabela - ale np. w "Rodzinie Połanieckich" Sienkiewicza, wydanej mniej więcej w tym samym czasie, główny bohater to również szlachcic i kupiec i jest to raczej chwalone, choć nie naśladowane. 


Prus daje nam dość bogatą galerię postaci. Szczerze mówiąc, wiele z nich drażni mnie, w tym sam Wokulski - swoją obojętnością religijną i "naukowym" światopoglądem, przenoszeniem wniosków z np. biologii na świat ludzki. Nie utożsamiam się też z bonapartyzmem i "wolnością, równością i braterstwem" Rzeckiego, a już najbardziej denerwuje mnie cynizm Szumana. Coś jednak sprawia, że losy dwóch pierwszych obchodzą nawet takiego czytelnika jak ja, który nie chciałby być ich znajomym w prawdziwym życiu. Może po prostu budzą mój żal. Bo to jednak są idealiści, którym ideały się rozsypują - Wokulskiemu wyidealizowany obraz ukochanej, Rzeckiemu nadzieja pokładana w potomku Napoleona oraz przywiązanie do swojego małego świata - sklepu Wokulskiego, który przejmuje Szlangbaum. Może też to, że ostatecznie Wokulski zostaje uratowany od samobójczej śmierci, że - jak to mówi - "nie opuściła go ziemia, prosty człowiek i Bóg" (chociaż nie wiem, o co mu chodzi z ziemią)? Może, że jednak zwyciężą w nim jego lepsza część, a w każdym razie bardziej rozsądna? Że odkrywa prawdę i ostatecznie godzi się z nią? Że podnosi się, by realizować tajemniczy plan dla dobra ludzkości? Chociaż nie jest to takie oczywiste, bo my samoloty już mamy (a między innymi do ich wynalezienia chciał dążyć), ale czy człowiek stał się przez to lepszy? Nauka "poszła do przodu", ale XIX wiek chyba bardziej od nas w nią wierzył, bardziej spodziewał się od niej rozwiązania wszelkich problemów.


Czytając "Lalkę", można zadumać się nad opisywaną epoką; nad relacjami damsko-męskimi, oczekiwaniami i słabością człowieka; nad zderzeniem różnych perspektyw na te same wydarzenia i osoby. Smaczkami są też wzmianki o historycznych wydarzeniach pojawiające się w pamiętnikach Rzeckiego. Choć sam znacznie bardziej wolę książki Sienkiewicza, to rozumiem tych, którzy dzieło Prusa uznają za najwybitniejszą polską powieść.

sobota, 9 maja 2026

On the influence of various activities on the brain - based on "Digital Slaves: Transhumanism in Practice" by Grzegorz Osiński



I was browsing through my old notes and I accidentally came across some interesting information about the brain that I had written down from Grzegorz Osiński’s previously discussed book "Digital Slaves: Transhumanism in Practice". I found these insights valuable enough that they should be shared.


A great deal has already been written about the value of reading, and Grzegorz Osiński joins these praises by stating that reading activates large areas of the brain, especially the cerebral cortex. What may surprise some people even more is the claim that reading aloud activates the brain to an even greater extent. If you think about it, this is logical, since in addition to vision we also use our speech and hearing apparatus. As a teacher, I can confirm that a text read aloud is remembered better — so this is not merely a school exercise, but it is an activity that has a truly positive effect on our brains. Of course, the author does not suggest reading aloud only (nor is it always possible). Instead, he recommends reading long texts over the course of several days or even a couple of weeks, for at least an hour a day.


He also points out that films activate different areas of the brain, especially those responsible for emotions — yet to gain the full benefit from them, it is best to watch them in a cinema on a large screen with good sound and image quality, while remaining focused. The worst option, on the other hand, is watching on the small screen of a smartphone. The Internet has also given us the opportunity to learn by watching recorded lectures or presentations. Without questioning these opportunities for intellectual development, the author believes that participating in lectures or classes “in real life” is far better. Moreover, children benefit more from playing outdoors with their peers than from playing computer games. I can agree with this — direct human contact always surpasses immersion in the digital world, just as traditional learning surpasses remote education.


Some people may be surprised to learn that there are natural limits to neuron activation that should not be exceeded. If the brain activates more than 10% at once, it overheats — and certain games, especially VR games, affect it in precisely this way. Prolonged gaming under such conditions leads to an increase in the brain’s average temperature. To clarify, it should be added that it is normal for the brain to “switch” neurons dozens of times per second (activating some while deactivating others).


Additionally, Osiński emphasizes the value of repetition (without it, neural connections are not permanent) and handwriting (which engages the brain far more intensely than a keyboard or touchscreen).


That is all I wanted to share in today’s post. Once again, I encourage everyone to read "Digital Slaves" and other worthwhile books.

poniedziałek, 4 maja 2026

O Konstytucji 3 Maja i reformach Sejmu Czteroletniego

 



Rok temu przypomniałem święto i rocznicę, które moim zdaniem niesłusznie są w cieniu konstytucji: uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Dzisiaj chcę przyjrzeć się temu, co w owej słynnej ustawie zasadniczej oraz innych ustawach Sejmu Wielkiego się znajdowało. 


Zdaniem Radosława Patlewicza ("Historia polityczna Polski"), Ustawa rządowa z 3 Maja (pierwotna nazwa) tylko streszczała kilkanaście aktów prawnych dotyczących różnych dziedzin. Zbiorczo do najważniejszych reform sejmu 1788-92 należało:

-ustalenie ilości stałego wojska na 100 tysięcy. Jak wspomniano w 7 tomie "Dziejów Polski" Andrzeja Nowaka, to i tak było mało w stosunku do tego, co posiadali sąsiedzi, ale poprzednia liczebność wynosiła 24 tysiące.

-zniesienie liberum veto, które prowadziło do paraliżu prac Sejmu

-większa unifikacja Korony i Litwy - od tej pory całą Rzeczpospolitą nazywano Polską

-wzmocnienie rangi mieszczaństwa, pozwolenie mu na zakup ziemi, a szlachcie na handel

-wymóg odpowiedniego bogactwa dla uczestnictwa w sejmikach - zabranie prawa szlachcie-gołocie, dopuszczenie bogatszego mieszczaństwa. Był to więc koniec demokracji (wyłącznie) szlacheckiej

-ustanowienie trójpodziału władzy i monarchii dziedzicznej zamiast elekcyjnej.

Ta ostatnia kwestia podoba mi się w teorii, stanowiła też odpowiedź na walki frakcyjne i ogólny chaos w czasie bezkrólewia. Ale dlaczego tron miał być przekazany beznadziejnej dynastii Wettynów (Sasów)? Która nawet w tamtym okresie nie miała męskiego potomka. Ciekawe, że ową księżniczkę polskie elity planowały wydać na przykład za... rosyjskiego księcia Konstantego Pawłowicza. Tego samego, który potem za czasów powstania listopadowego i nieco wcześniejszych był faktycznym zarządcą zaboru rosyjskiego. 

Konstytucja wprowadziła też wysokie (niekiedy drakońskie) jak na owe czasy podatki: 10% od szlachty, 20% od duchowieństwa i aż 50% of królewskich dóbr ziemskich. Wyjątkowo dziwne było też powołanie "Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej", które w zasadzie stanowić miało czwartą władzę i spotykało się w siedzibie loży masońskiej.


Możnaby docenić sam fakt przejścia przez Sejm jakichś reform (pamiętamy, że za poprzedniego króla, Augusta III Sasa, wszystkie sejmy poza jednym zostały zerwane), tylko że obowiązywały tylko przez chwilę, do czasu interwencji rosyjskiej, która zakończyła się II rozbiorem. Czy więc Konstytucja 3 Maja zasługuje na tak wybitną pozycję w narodowej legendzie? To pytanie pozostawiam do namysłu czytelnikom.

wtorek, 28 kwietnia 2026

Bartosz Kopczyński "Poradnik świadomego narodu. Księga I. Historia debilizacji"

Już podtytuł wskazuje, że to będzie ostra książka. Kopczyński snuje opowieść następującą: narody Europy poddane są Socjalistycznej Okupacji Likwidacyjno-Transformacyjnej - docelowo państwa narodowe mają zniknąć i zostać wchłonięte przez rodzące się Państwo Światowe (przemiana Unii Europejskiej w superpaństwo ma być tylko etapem pośrednim tego procesu). Większość rządów, w tym polskie od 1989 roku, tak naprawdę implementuje instrukcje globalistów - szkodliwe dla własnych społeczeństw. Pojawia się tu sprzeciw wobec zrównoważonego rozwoju, Zielonego Ładu i ETS-u, ale autor najbardziej skupia się na zmianach w systemie edukacji.


Robiąc to, poddaje krytyce większość "nowoczesnych" reform, takich jak ocenianie kształtujące, edukację włączającą, nauczanie zintegrowane, ocenę funkcjonalną, ustawę Kamilka, nadciągający Europejski Obszar Edukacyjny, edukację zdrowotną i obywatelską. Chwali dawną formę matury, kiedy egzamin składał się z pytań problemowych ocenianych przez nauczycieli szkoły. Uważa, że celem nieustających reform jest obniżenie poziomu nauczania, czasami - odpowiednie sformatowanie ideologiczne absolwenta, a w przypadku np. edukacji zdrowotnej - również uczynienie go niechętnym i niezdolnym do założenia rodziny.


Krytykuje też działalność psychologów i poradni psychologiczno-pedagogicznych. Nauczyciele widzą, jak wielki jest wysyp rozmaitych "specjalnych potrzeb edukacyjnych" (np. dysleksja, dyskalkulia) - w niektórych klasach co trzeci uczeń ma przyznane dostosowania wymagań i form edukacyjnych, a można również z maturzystów uzbierać osobną klasę lub więcej z dostosowaniami na egzaminach. To znaczy, że dużej grupie uczniów obniża się wymagania. Ale jakie zarzuty Kopczyński ma wobec psychologów? Bardzo ciężkie. Przyznaje, że prawdziwi specjaliści dobrej woli w tej grupie istnieją - innych nazywa jednak psychomagami, wywierającymi zły wpływ na młodych ludzi, którzy przeszkadzają w wychowywaniu, utrzymują ich w nieprawdzie (m.in. w ramach troski o dobrostan i poczucie własnej wartości), a nawet namawiają do zmiany płci.


Niestety dostaje się także Kościołowi i jest to ocena radykalnie tradycjonalistyczna - twierdzenie, że Kościół zepsuł się po Soborze Watykańskim II (chociaż na pontyfikaty Jana Pawła II i Benedykta XVI spogląda przychylniejszym okiem). W tym kontekście pojawia się też pomysł, by tradycyjni katolicy budowali swoją siłę oraz - w odpowiedniej chwili - ruszyli na "duchową i materialną krucjatę" odbijającą miejsca święte. Nie jestem pewien, o co mu chodzi z krucjatą materialną - atak na bardziej progresywnych biskupów, czy tradycyjnie na Jerozolimę? W każdym razie takie siłowe rozwiązanie brzmi strasznie.


Jednak nad jego diagnozą poczynań globalistów i analizą systemu edukacji warto się pochylić. Kopczyński dostarcza wielu cennych przemyśleń i ciekawych argumentów, jednocześnie broniąc edukacji tradycyjnej, ocen, wymagań i zakorzenienia w tradycji narodowej. Pomimo wad jest to książka, z której można wiele skorzystać.

piątek, 17 kwietnia 2026

Johnatan Haidt "The Anxious Generation"

The author makes a powerful statement: it is primarily smartphones that are responsible for the modern epidemic of mental health disorders. He argues that between 2010 and 2015, a “great rewiring” of childhood took place—previously, it was based on play, especially with physical activity, whereas now it is centered around the phone. The ability to be online and on social media “always and everywhere” is, in his view, an “experience blocker,” reducing interest in offline activities. This new model of childhood causes four major harms to children and adolescents: it limits social interaction and sleep, consumes a large portion of attention, and drives many into addiction. Social media reduces the desire for real-life contact while failing to provide what genuine relationships offer.

The shortening and deterioration of sleep quality are the result, on the one hand, of exposure to blue light in the evening, which inhibits melatonin production and, on the other hand, of the tendency of children and teenagers to use screens at night. It hardly needs to be argued that smartphones draw our attention, just as their high addictive potential is widely recognized. However, it is worth deepening this by noting that many applications are deliberately designed to be addictive. This is achieved through features such as infinite scrolling, algorithms that tailor content to our interests, and the use of mechanisms known from gambling, where the greatest rewards for the brain’s reward system are given randomly.

The author points out the destructive impact of social media on girls, who fall into depression by comparing their appearance to thousands of airbrushed images. He also mentions pornography, which is particularly harmful to boys. Although, unfortunately, Haidt does not condemn it entirely or in principle, it is interesting that he notes how the ease of satisfying sexual needs that it offers reduces the motivation to form romantic relationships. Moreover, viewing pornography leads to perceiving women in the real world as less attractive. I was also intrigued by the fact that although the author is an atheist, he recognizes positive values in religion, which, in his view, are undermined by excessive time spent in virtual spaces. Among these values, he lists: communal experiences of the sacred, silence and contemplation, transcending selfishness, reducing aggression, encouragement to forgive, and a sense of wonder toward nature.

After diagnosing the problems—supported by solid scientific data—it is time to move on to solutions. There is no space here to present the author’s full and rich argument, but it is worth mentioning what he considers the most important suggestions for overcoming the current crisis:

  • no smartphones before the age of 13

  • no social media accounts before the age of 16

  • real age verification

  • no phones at school, including during breaks

  • a return to physical play with other children, especially without adult interference (an important theme of the book is also a critique of extremely overprotective parenting in the United States).

I strongly encourage reading the book, as the way Haidt develops these ideas—as well as his other statements—is extremely important for understanding and addressing the situation in which we are.


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Spotkania z filozofią - Platon (ur. 424/423 p.n.e., zm. 348/347 p.n.e.)


Nie był on chronologicznie pierwszym filozofem w Grecji, ale pierwszym, który pozostawił po sobie tak wiele dzieł i stworzył tak dopracowany w szczegółach system. Bardzo wiele idei żywych później znajduje się już u niego - albo jako jego własne poglądy, albo jako te, z którymi polemizuje. Jego dzieła mają formę dialogów, a właściwie rozmów, w których zwykle bierze udział więcej osób - jednak głównym bohaterem jest zwykle Sokrates, który był dla Platona mistrzem. Sokrates nie pozostawił po sobie pism, więc poznajemy go z dialogów platońskich i dzieł Isokratesa (innego z jego uczniów). Platon jednak po części wkładał w jego usta swoje własne poglądy.


Platon kojarzony jest z poglądem o realnym istnieniu idei, zwanym zwykle idealizmem, czasami realizmem (w tej konkretnej kwestii). Idee u niego mają być prawzorami rzeczy, według których świat został stworzony, z najbardziej ogólną triadą na czele, prawdą, dobrem i pięknem, które według niego stanowią jedność. Tradycja chrześcijańska uznała prawdę, dobro i piękno (niekoniecznie pojmowane jako idee) za transcendentalia, przez które możemy zbliżać się do Boga.


Nie jest to jedyny element bliski chrześcijaństwu u Platona. Już u niego występują cztery cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo. Przyporządkowuje je do różnych "części" duszy i nie jest w tym daleki od św. Tomasza z Akwinu. Z kolei w dialogu "Timajos" pojawia się opis stworzenia świata bliski chrześcijaństwu, tak że niektórzy ojcowie Kościoła zastanawiali się bądź twierdzili, że Platon czytał Księgę Rodzaju (patrz: św. Augustyn "Państwo Boże" str.220-222). Ale są też u niego elementy zupełnie niezgodne z wiarą, jak współdzielenie żon w "Państwie" czy pochwała homoseksualnej relacji w "Uczcie".


Chyba największym dziełem Platona jest "Państwo", w którym kreśli on wzorzec idealnego państwa, a zarazem wykształcenia, któremu poświęca dużo uwagi. Dzisiaj wiele z jego pomysłów uznałoby się raczej za zbyt głęboką ingerencję w życie ludzi - i rzeczywiście, część jego idei mogłoby inspirować ludzi o ciągotach totalitarnych, zaś inne pobudzają do zdrowej refleksji moralnej. Na marginesie tych rozważań pojawia się fragment o pierścieniu, który sprawia, że jesteś niewidzialny - inspiracja do "Władcy pierścieni"?


Pod wieloma względami jego myśl jest wartościowa, chociaż niewolna od niebezpiecznych błędów. Jak na starożytność, jego dzieła napisane są dość przystępnie, forma dialogu uatrakcyjnia czytanie. Warto spróbować się zmierzyć z którymś z nich. Nie tylko dla samych jego poglądów, ale także dla uzasadnienia, toku rozumowania - jest to świetne ćwiczenie intelektualne.


Bibliografia (pisałem głównie z głowy, ale dzięki temu, że kiedyś przeczytałem poniższe tytuły):


Platon „Obrona Sokratesa”, „Państwo”, „Timajos”, „Fajdros”, "Uczta"

św. Augustyn "Państwo Boże"

św. Tomasz z Akwinu "Suma teologiczna" (w niej liczne cytaty z Platona, chociaż więcej z Arystotelesa)

Werner Jaeger "Paideia. Formowanie człowieka greckiego"

Władysław Tatarkiewicz "Historia filozofii tom I"

Krzysztof Karoń "Historia antykultury"

Gregory Bassham, Eric Bronson (redakcja) "Lord of the Rings and Philosophy. One Book to Rule Them All" (pierwszy rozdział o pierścieniu w "Państwie" i we "Władcy Pierścieni" napisany przez Erica Katza)

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...