poniedziałek, 17 listopada 2025

Aldous Huxley "Nowy wspaniały świat"

To jedna z najbardziej znanych klasycznych powieści dystopijnych, obok "Roku 1984" George'a Orwella. Moim zdaniem - nawet lepsza. Ukazuje świat pozornie szczęśliwy, pozornie - triumf nauki nad ludzką naturą. Bo właśnie oderwaniem od ludzkiej natury trzeba nazwać to, że niemal wszyscy ludzie rodzą się tam przez in vitro, w laboratoriach. Trzeba tak nazwać zniszczenie rodziny do tego stopnia, że w świecie powieści wyraz "matka" stał się wybitnie nieprzyzwoity, że dzieci wychowuje państwo, a normą kulturową jest sterylizacja kobiet i poliamoryzm (innymi słowy, spotykanie się z jedną osobą przez więcej niż trzy miesiące (być może wydłużyłem) jest dziwne. Oderwanie od ludzkiej natury stanowi także codzienne stosowanie przez wszystkich supernarkotyku soma, wprowadzającego w błogi nastrój (w razie cierpienia dawkę się zwiększa). Nawet jedzenie w tym świecie to jakieś dziwne syntetyki. Aha, jest jeszcze hipnopedia - wbijanie wszystkim dzieciom do głowy podczas snu przekazu zgodnego z interesami światowego państwa.


Brzmi strasznie? Tak. Zarazem strasznie ciekawie się to czyta w kontekście dzieł opisujących rewolucję antychrześcijańską, takich jak "Rewolucja i kontrrewolucja" prof. Plinia Correi de Olveiry czy "Historia antykultury" Krzysztofa Karonia. Bardzo mocne jest też zderzenie, nazwijmy to, tradycyjnego poglądu na świat z tą antyutopią. Lektura bardzo pobudza domyślenia - polecam jako jedną z moich ulubionych książek.

piątek, 14 listopada 2025

Wojciech Roszkowski "Bezbożność, terror i propaganda: fałszywe proroctwa marksizmu"

Tematem książki jest marksizm, nie tylko w kontekście proroctw czy niespełnionych obietnic, ale przestudiowany pod wieloma kątami. Autor sięga do korzeni ideologii, krótko wspomina o życiu Karola Marksa, by potem przez trzy rozdziały zajmować się jego pismami. Co do życiorysu filozofa z Trewiru, na uwagę zasługują satanistyczne wątki w jego wierszach, jego nienawiść do chrześcijaństwa. Gdy idzie o samą doktrynę, Roszkowski mocno podważa jej roszczenie do naukowości - okazuje się ona raczej swoistym wyznaniem wiary antyreligijnej, odrzucającej wątpliwości. Punktuje sprzeczności i brak logiki, niedostateczne definicje, jak choćby kluczowego w marksizmie pojęcia praxis - praktyki. Pokazuje, jakie trudności dla marksistowskiego materializmu stawia współczesna nauka - m.in. teoria Wielkiego Wybuchu czy fizyka kwantowa.

Dalej wracamy do historii - z jednej strony ruchów broniących praw robotników, z drugiej - socjalizmu i anarchizmu, by wreszcie przejść do rewolucji bolszewickiej i zbrodniczego charakteru ZSRR. Kraje komunistyczne wcielały marksizm w praktykę życia, co zawsze prowadziło do nędzy i zniewolenia obywateli.

Możnaby myśleć, że dzisiaj, po rozpadzie ZSRR i przemianach demokratycznych w bloku wschodnim, marksizm należy do przeszłości. Nic bardziej mylnego - odżył on jako liczne nurty neo-marksistowskie, przyjmujące formę marksizmu kulturowego. Teraz nie zbrojny przewrót, ale wrogie przejęcie kultury i jej instytucji ma doprowadzić do rewolucji (o czym pisał również Krzysztof Karoń w "Historii antykultury"). Z Marksa czerpnią transhumanizm, gender i część współczesnego feminizmu, podzielając jego wrogość wobec chrześcijaństwa. Dlatego książka Roszkowskiego to nie tylko gratka dla pasjonatów historii, ale również narzędzie poznania współczesnego śiata i pomoc w obronie chrześcijańskiej cywilizacji. Gorąco polecam.

wtorek, 11 listopada 2025

Refleksje nad Świętem Niepodległości

Niepodległość Polski nie jest tanią oczywistością, nie musi być dana raz na zawsze. Trzeba uczyć się historii właśnie po to (choć nie tylko po to), by wiedzieć, że świat może być inny niż jest, skoro już kiedyś był inny. Dzisiaj też są zagrożenia i wyzwania dla niepodległości, o których można długo mówić. O niebezpieczeństwie ze strony Rosji - nawet nie trzeba. Nieco mniej oczywiste jest to, jak na życie całej zbiorowości, na wspólnotę narodową, wpływają problemy z uzależnieniami, ze wszystkim, co zniewala, od substancji po nadużywanie telefonu. A gdy popatrzymy na stan polskiej demografii, ostrą polaryzację, rozmaite kryzysy w sferze ducha, kultury i wartości, widzimy, że pewne sprawy nas przerastają - że potrzeba nam pomocy Boga.


...


A teraz z zupełnie innej strony. Świętujemy 11 listopada, a moglibyśmy na przykład 7 października, bo wtedy to Rada Regencyjna Królestwa Polskiego ogłosiła niepodległość. 11 listopada przekazała najwyższą władzę nad wojskiem Józefowi Piłsudskiemu. Uczymysię o wielu ojcach niepodległości, o Romanie Dmowskim, Ignacym Paderewskim, Wincentym Witosie, Wojciechu Korfantym, Ignacym Daszyńskim. Mówi się, że ci liderzy różnych stronnictw politycznych umieli przezwyciężyć różnice, by współpracować dla dobra Polski. I można przytaczać na to przykłady z tych kluczowych lat obrony wschodzącej państwowości - jednak potem nie zawsze było różowo. Czyta właśnie "Czarną księgę sanacji" Sławomira Suchodolskiego i w niej, niestety, dowiadujemy się o prześladowaniach, jakich ze strony Piłsudskiego i jego obozu doznali właśnie Witos, Korfanty czy np. gen. Tadeusz Rozwadowski. II RP daleko było do "raju utraconego" - ale okazała się zdolna do heroicznego wisiłku w godzinie próby. Obyśmy i my nie poddali się w obliczu wyzwań, które stoją i będą stały przed nami. 

piątek, 7 listopada 2025

Robert Hugh Benson "Oddsfish!"

Ten nieco dziwny tytuł to podobno ulubione słowo króla Karola II Stuarta, za panowania którego dzieje się akcja tej książki. I nie tylko w tych ramach czasowych, ale sama jego postać odgrywa w niej ważną rolę. Głównym bohaterem jest Roger Mallock, początkowo nowicjusz w zakonie, potem - sługa królewski do zadań specjalnych, takich jak rozpracowywanie spisków. Tematem - jego działalność, relacje z królem i postrzeganie władcy oraz jego brata Jakuba (późniejszego następcy), a także rozwijająca się miłość do pewnej dziewczyny. W tle zaś sytuacja katolików w Anglii w XVII wieku. Z jednej strony, król Karol jest do nich usposobiony pozytywnie, a jego brat Jakub nawet się do nich zalicza - z drugiej... istnieje bardzo silna partia protestancka i antykatolicka, przeciw której czasem nawet monarcha niewiele może. Nie minęły czasy męczenników, choć nie każdego one dotyczą. Oprócz tego czeka nas lektura miłosnych perypetii... ale o tym przeczytacie już, mam nadzieję, sami. Wspaniała książka, wyjątkowy, wybitny pisarz. Niestety, z tego co wiem, nie ma polskiego tłumaczenia tego dzieła, natomiast polecam inne książki autora: "Dramat królowej", "Królewski łup", "Władcę świata", którego poleciło dwóch papieży, a zwłaszcza "Świt Nowej Ziemi", opisywany przeze mnie na blogu pod poprzednim adresem (wartoczytacwiedziec.blogspot.com).

poniedziałek, 3 listopada 2025

Trochę historii - Komisja Edukacji Narodowej

Za późno już, żeby był to post okolicznościowy na 14 października - zamiast tego chciałbym, by niektóre posty na blogu poruszały tematykę historyczną. Komisja Edukacji Narodowej kojarzy się nam jako instytucja reformująca kształcenie z końca 18 wieku, o której myślimy przy okazji Dnia Nauczyciela (ta potoczna nazwa chyba wciąż lepiej funkcjonuje w naszym myśleniu). Niektórzy pamiętają, że zaczęła działalność przy okazji rozwiązania zakonu jezuitów (co wymusiły na papieżu czołowe mocarstwa europejskie). Oni wcześniej prowadzili największą w Rzeczypospolitej sieć szkół, które potem przejęła KEN. Z cenionym przeze mnie autorem, Radosławem Patlewiczem, chciałbym przez chwilę zastanowić się nad tym faktem, bo nie jest on bynajmniej oczywisty. Dlaczego właściwie instytucja państwowa sięga po coś, co wcześniej było domeną instytucji kościelnej? Czemu te szkoły nie zostały przekazane innemu zakonowi, np. pijarom, również prowadzącym działalność edukacyjną*? A nie chodzi tylko o własność, ale jeszcze bardziej - o charakter tych szkół, które odtąd uczyły  w duchu oświeceniowym. Radosław Patlewicz* podaje wręcz, że przewodniczącym Towarzystwa Ksiąg Elementarnych, które układało programy nauczania, był w latach 1775-1791 Ignacy Potocki, mistrz loży masońskiej ("Wielki Wschód Narodowy Polski"). Co więcej, części szlachty te programy nie podobało się i prowadziło dla swoich dzieci pierwsze w historii Polski tajne nauczanie. Komisję więc, słusznie uznaną początkiem państwowego szkolnictwa, można widzieć również jako "wrogie przejęcie" edukacji przez wrogów Kościoła.


*Radosław Patlewicz, "Historia polityczna Polski. Nowe spojrzenie. Tom I" s.262, 267-268

czwartek, 30 października 2025

Bartosz Ćwir "In defence of the Crusades"

The book covers the topic of the Crusades and its title suggests an apologetic intent. This is beacause there is a lot of misunderstanding about the subject matter — beginning with the question of what constitutes a crusade and what does not. According to the author, the key criterion for recognizing a given war as a crusade is its approval of the Holy See and giving indulgences (the remission of purgatorial punishment for sins) for the participants. Thus, in addition to the expeditions to the Holy Land, we should count the wars to reclaim the Iberian Peninsula from Muslim hands — usually called the Reconquista (indeed, they began earlier than the First Crusade, in 1064). The so-called “Northern Crusades,” however, conducted under the patronage of the German emperors against pagan Slavs and Balts, do not fall into this category.


Taking this perspective places the Palestinian and Spanish crusades as a part of the broader conflict between the Christian and Muslim worlds. This conflict, in fact, had existed since the birth of Islam, which rapidly conquered the southern shores of the Mediterranean. We have become accustomed to treating regions such as Egypt or North Africa as Islamic, but in antiquity these lands were at the heart of Christianity — let us just mention such figures as St. Athanasius of Alexandria and St. Augustine of Hippo. The conquest also reached the Iberian Peninsula and was only barely stopped at the walls of Constantinople and at the Battle of Poitiers (732). Nor was this the end of the problem, as Arab corsairs even threatened Rome. As we know from later history, Europe could breathe freely again only after the victorious wars against Turkey, as late as the end of the seventeenth century. The author, however, argues that without the crusading effort, the Islamic conquest might have succeeded. Although neither the Crusader states nor even Byzantium survived, the Iberian Peninsula was reclaimed, which had immense significance for the further course of history.


Let us return for a moment to the capture of Jerusalem, which, according to some, was accompanied by a massacre of the inhabitants. The author explains why this could not have been the case; the fighting was indeed brutal, but no more than in other medieval battles. A chronicler writes that “a great number of men and women were taken captive” and that “living Saracens carried the dead out through the gates.” Thus, there was no question of the massacre of all inhabitants, as some historians would have it.


These are only some of the issues I wished to highlight — the author discusses many more, such as the Northern Crusades, the knightly orders, the custom of the Peace and Truce of God, the infamous attack of the crusaders on Constantinople (for which an important context is provided), and the crusade against the Albigensians. This book is definitely worth reading. 

poniedziałek, 27 października 2025

Paweł Milcarek "Historia Mszy"



Książka przedstawia historię kształtowania się obrzędów Mszy świętej od początku istnienia chrześcijaństwa aż do czasów dzisiejszych. Autor najbardziej skupia się na rycie rzymskim, który obowiązuje w Kościele zachodnim (obecnie większość Kościoła katolickiego). Pisze o żydowskich korzeniach katolickiego rytuału; o ogólnym schemacie obecnym już od pierwszych wieków; o kanonie rzymskim; o wprowadzeniu elementów rytu frankijskiego w czasach karolińskich. Porównuje tradycję wschodnią i zachodnią przed rozłamem w 1054 roku. Omawia, jak ryt modyfikowali protestanci i jak skodyfikował go Sobór Trydencki (rozpoczęty w 1545 roku). Odtąd obowiązywał mszał św. Piusa V, z bardzo niewielkimi zmianami aż do Soboru Watykańskiego II, który zamierzył "uwspółcześnienie" (aggiornamento) Kościoła również w sgerze liturgii.


Jednak największe zmiany nie znalazły się w dokumentach soborowych, ale w nowym porządku Mszy opracowanym przez posoborową komisję liturgiczną ks. Annibale Bugniniego oraz w praktyce stosowania tego nowego mszału. O jakie zmiany chodzi? Na przykład: dokumenty soborowe wzywały do zachowania łaciny w liturgii oraz do szerszego wykorzystania języków narodowych - dziś jednak Msze odprawiane choć w części po łacinie należą do zdecydowanej mniejszości. Komisja liturgiczna wprowadziła trzy dodatkowe modlitwy eucharystyczne do wyboru zamiast kanonu rzymskiego, tymczasem prawie zawsze odmawiana jest druga, a kanon zwykle tylko w Wielki Czwartek (inna sprawa, że w starej Mszy był po cichu). Nowy mszał wprowadził możliwość odprawiania "twarzą do ludu" (versus populi), nie znosząc starego kierunku ad orientem (ksiądz wraz z ludem w kierunku ołtarza, po tej samej jego stronie) - ale prawie wszyscy odprawiają versus populi. Inne zmiany to np. mniej milczenia, mniej klęczenia, mniej powtórzeń, uproszczenie, więcej czytań biblijnych i ich inny porządek, wprowadzenie modlitwy powszechnej i znaku pokoju.


Okres okołosoborowy to też czas eksperymentów z liturgią, które z woli papieża Pawła VI miały się zakończyć z wydaniem nowego mszału - niestety nie wszyscy usłuchali. Z drugiej strony, część wiernych i kapłanów pragnęło Mszy odprawianej po staremu, na co ów papież zwykle nie zezwalał. Zaczęło się to zmieniać za pontyfikatu Jana Pawła II, a jeszcze szerszego dostępu do mszału Piusa V ("Mszy trydenckiej") udzielił Benedykt XVI.


Mnie lektura książki zachęciła do wybrania się na taką Mszę - zdecydowanie było warto, uczestniczyłem w niej kilka razy. Doceniam jej modlitewne milczenie, możliwość ćwiczenia łaciny i nieco inne piękno, a także samo zetknięcie się z tym, jak modlono się np. w XVI wieku (z niewielkimi zmianami). Na taką liturgię można się udać np. do kościoła oo. redemptorystów pw. św. Klemensa Marii Hofbauera na Karolkowej w Warszawie, w każdą niedzielę o 14:00. Od niedawna odprawiana jest również w Wyszkowie - w każdą trzecią niedzielę miesiąca o 15:00 w Sanktuarium Świętej Rodziny. Gorąco zachęcam. A książkę można pobrać za darmo pod adresem: https://christianitas.org/site_media/content/Historia_mszy_1.pdf

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...