sobota, 22 sierpnia 2026

Where can you hear Latin today? About Scholae Aestivae Wratislavienses 2026

Latin is usually thought of as a dead language, but in fact it has has always had speakers, even if there are not many of them today. Latin literature (both numerous and often of high quality), the traditional liturgy, and the possibility of reading historical source documents in the original language still attract some people to study it. But Latin can also be spoken —and not necessarily on the other side of the world, because, for example… in Wrocław.


I am referring to a Latin summer workshops (Scholae Aestivae Wratislavienses) organized by the Polish Philological Society (Societas Philologorum Polonorum). I took part in this event from July 13 to 19 (it lasted two weeks, but I signed up only for the first one). Already the day before, I met a group of participants speaking Latin in a pizzeria. On the first day of classes, it turned out that the instructors spoke to us almost only in Latin. It was quite a challenge, but also a source of satisfaction as I somehow managed to participate. The lessons were interesting and at times even funny; there was reading, grammar exercises, speaking, watching videos, writing, and even physical games. Each day I took part in four hours of regular classes (the Provectiores I group), as well as two hours of Colloquia utilia, where we learned everyday vocabulary. We could also attend Vespers and both the old (Tridentine) and the new (Novus Ordo) Latin Mass (which I did). On Sunday, we also explored Wrocław with a Latin tour guide. We visited Ostrów Tumski, the cathedral, the Museum of the Archdiocese of Wrocław, and the underground remains of the first Castle of the Silesian Dukes.


A large and diverse group of people came to the event, not only from Poland but also from abroad. The youngest participant in my group was 13 years old and wanted to become a doctor in the future. Someone else needed Latin in order to understand historical source texts written in the language. There were students of classical philology who were deeply interested in the ancient world, as well as people for whom the Latin liturgy was something especially close. The reasons for studying this ancient language, so crucial for European civilization, could be enumerated for a very long time, including the desire to read Roman and later authors in the original, to exercise one's intellect, to get a head start in learning other languages,* or to experience what it was like to live in an age when Latin served as a language of international communication. For those interested, the trip is particularly attractive, because here, Latin is alive. I really recommend it!


More information about the courses organized by the PTF can be found at https://wratislavia.ptf.edu.pl


*A great deal of Latin vocabulary was inherited (often in modified form) by modern European languages, especially the Romance languages, but also English.

czwartek, 13 sierpnia 2026

Józef Ignacy Kraszewski "Król Piast"

Michał Korybut Wiśniowiecki

Józef Ignacy Kraszewski by XIX-wiecznym pisarzem, którego dzieła liczą się w setkach. Niniejsze poświęcił Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, królowi w latach 1669-1673, kiedy to po zmaganiach ze Szwecją i Moskwą uderzyli Tatarzy, znowu Kozacy, a wreszcie Turcy. Jednak autor w swojej książce chce przekazać przede wszystkim, jak doszło do wyboru króla, a także nakreślić jego sylwetkę. Kraszewski widzi w wydarzeniach 1669 roku przede wszystkim bunt średniej i biedniejszej szlachty przeciw magnaterii. Teoretycznie największe szanse na wybór miał Kondeusz (Ludwik de Bourbon-Condé) - kandydat obozu profrancuskiego, którego popierali m.in. prymas Polski - interrex abp Mikołaj Prażmowski, kanclerz wielki litewski Krzysztof Zygmunt Pac, czy bardzo dobrze nam znany następca Wiśniowieckiego na tronie Jan Sobieski, wówczas marszałek i hetman wielki koronny. Opierając się na powieści, ten kandydat jednak swoje powodzenie zawdzięczał przekupstwu na obrzydliwą skalę, przez co ostatecznie szlachta wymogła skreślenie go z listy możliwych do wyboru. Podniosła hasło "chcemy Piasta" (tzn. Polaka na tronie), choć nie bardzo wiedziała, kto tym królem miałby być. 


Naziwisko Wiśniowieckiego miało im przyjść na myśl przypadkiem. Argumenty za? Był synem sławnego Jeremiego, bohatera wojen z Kozakami, oraz... księciem podupadłym finansowo, gdyż ogromne rodzinne włości w tychże wojnach zostały stracone. A więc (przynajmniej wg wersji autora) jest to prztyczek w nos dla dumy magnatów. Sam zaś Michał nie był zainteresowany władzą, która okazała się dla niego raczej umęczeniem niż czymkolwiek innym. Doskwierały mu zmagania z opozycją i oziębłość żony, królowanie przerastało jego siły, a i zdrowie zepsuło się szybko. Ale o tym więcej w powieści Kraszewskiego...

wtorek, 4 sierpnia 2026

Grzegorz Kucharczyk "Histeria i pogarda. Antypolonizm w Republice Weimarskiej"

(Mapa użytkownika Korny78 na de.wikipedia.org)

(Jest to jubileuszowy post nr 100, licząc oba adresy bloga)

Republika Weimarska obejmuje lata 1918-33 w historii Niemiec, między przegraną pierwszą wojną światową a dojściem Hitlera do władzy. W tym czasie wszystkie siły polityczne za Odrą były nastawione skrajnie antypolsko, co autor określa "histerią i pogardą". Te silne negatywne emocje, choć trochę sprzeczne, właśnie charakteryzowały postawę Niemiec wobec Polski - z jednej strony przedstawiano ją jako zagrożenie, a z drugiej uważano, że "polskie gospodarowanie" (polnische Wirtschaft) prowadzi do upadku objętych nim terenów. A właśnie ziemie były kością niezgody - po pierwszej wojnie światowej Polska odzyskała od Niemiec Wielkopolskę, skrawek Pomorza (zwany w propagandzie "korytarzem") i część Górnego Śląska. 


Aż ciężko się czyta, jak Niemcy postrzegali jako swoją Wielkopolskę czy górny bieg Wisły. Oburza oskarżenie Polski o "imperializm", a jeszcze bardziej przyrównywanie rządów Piłsudskiego do działalności... NSDAP (!), nie będącej jeszcze u władzy. Natomiast prawdziwy totalitaryzm - Związek Sowiecki - nie budził w Niemczech tak negatywnych skojarzeń; owszem, podkreślano potrzebę "normalizacji" stosunków z Moskwą i współpracy w celu zniszczenia Polski. To był być może największy grzech tamtej polityki, bo przyzwyczajono Niemców, że totalitaryzm może być w porządku, skoro pomoże przeciw Polsce, co przygotowało dojście Hitlera do władzy. Przyczyniło się do tego także traktowanie niemieckiej kultury jako czegoś z gruntu wyższego niż polska.


Nie wiem, czy polecać tę lekturę przeciętnemu czytelnikowi - nie, żeby była źle napisana, ale właśnie te wszystkie antypolskie wypowiedzi trudno wytrzymać. Natomiast jeśli ktoś poszukuje źródła naukowego na temat postaw Niemców wobec Polaków w międzywojniu czy genezy II wojny światowej, to ta pozycja będzie bardzo wartościowa.

wtorek, 28 lipca 2026

Gdzie dzisiaj mówi się po łacinie? Relacja ze Scholae Aestivae Wratislavienses 2026

Łacinę potocznie uważa się za język wymarły, ale tak naprawdę ona nigdy nie przestała mieć użytkowników, nawet jeśli dziś nie jest ich wielu. Bogactwo łacińskich dzieł, tradycyjna liturgia czy duża część historycznych dokumentów źródłowych wciąż pociągają niektórych do studiowania jej. Ale po łacinie można również mówić i to niekoniecznie na drugim końcu świata, bo na przykład... we Wrocławiu. 


Chodzi o szkołę letnią łaciny (Scholae Astivae Wratislavienses) organizowaną przez Polskie Towarzystwo Filologiczne (Societas Philologa Polonorum). Uczestniczyłem w tym wydarzeniu w dniach 13-19.07 (trwało dwa tygodnie, ale ja zapisałem się tylko na pierwszy). Już w przeddzień spotkałem grupę uczestników, rozmawiających po łacinie w pizzerii. Pierwszego dnia zajęć okazało się zaś, że prowadzący mówią do nas prawie wyłącznie w tym języku - stanowiło to duże wyzwanie, ale też źródło satysfakcji z tego, że jakoś daję radę uczestniczyć. Lekcje prowadzono ciekawie, a momentami zabawnie; nie zabrakło czytania, ćwiczeń gramatycznych, ale też mówienia, oglądania filmików, pisania, a nawet zabaw ruchowych. Dziennie brałem udział w czterech godzinach zajęć podstawowych (grupa Provectiores I) oraz dwóch pt. "Colloquia utila", gdzie poznawaliśmy słownictwo codziennego użytku. Mogliśmy także uczestniczyć w nieszporach, starej i nowej Mszy po łacinie (i tak też zrobiłem). W niedzielę poza tym zwiedzaliśmy Wrocław z przewodnikiem w tym języku (zostaliśmy oprowadzeni po Ostrowie Tumskim, katedrze, Muzeum Archidiecezji Wrocławskiej i podziemiach pierwszego Zamku Książąt Śląskich). 


Na wydarzenie przyjechała spora i zróżnicowana grupa osób nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Najmłodszy uczestnik w mojej grupie miał 13 lat i chciał w przyszłości zostać lekarzem. Ktoś inny łaciny potrzebował, by rozumieć źródłowe teksty historyczne napisane w tym języku. Byli studenci filologii klasycznej, bardzo zainteresowani światem starożytnym, oraz ludzie, którym bliska jest łacińska liturgia. Powody zgłębiania tego starożytnego, a tak ważnego dla Europy języka można by mnożyć, wymieniając zwłaszcza chęci czytania rzymskich i późniejszych autorów w oryginale, ćwiczenia intelektualnego, nabrania rozpędu w nauce wielu języków* czy przeniesienia się w czasy, gdy ten język służył do komunikacji międzynarodowej. Dla zainteresowanych wyjazd będzie bardzo atrakcyjny dlatego, że tu łacina po prostu żyje. Serdecznie polecam!


Więcej informacji o kursach organizowanych przez PTF pod adresem https://wratislavia.ptf.edu.pl

*Bardzo dużo słownictwa łacińskiego zostało odziedziczone (często w zmienionej formie) przez nowożytne języki europejskie, zwłaszcza romańskie, ale również angielski.

poniedziałek, 20 lipca 2026

C.S. Lewis "The Chronicles of Narnia"

Some people may be surprised that I'm recommending a children's book series on my blog—but there are children's books that are just as good for adults. At my university, Lewis's series was mentioned as a classic example of "kidult literature." Lewis himself seemed to share this view, as evidenced by his dedication to his goddaughter:


"I wrote this story for you, but when I began it I had not realized that girls grow quicker than books. As a result you are already too old for fairy tales (...), but some day you will be old enough to start reading fairy tales again."


So, what makes The Chronicles of Narnia worth reading at any age?


On one level, it is a classic tale of the struggle between good and evil, in which four siblings enter the imaginary land of Narnia to save it from the White Witch (in the first book). It is wonderfully written, engaging, highly enjoyable, and full of humor, with a cast of genuinely likable characters. On another level, it is fascinating because of how its world is constructed, which is deeply rooted in the European cultural tradition, classical mythology and, above all, Christianity. Unlike Tolkien's The Lord of the Rings, these Christian elements are far more explicit and immediately recognizable.


The most significant of these is Aslan. On the face of it, he is a majestic lion, but Lewis explained that Aslan represents his answer to the question of what form Christ might have taken if He had entered a world like Narnia, had such a world existed. Aslan's death in place of a guilty character, followed by his resurrection, od obviously parallel with Christ's crucifixion and resurrection. In the second book of the series, Prince Caspian, he also performs numerous healings, and there is a particularly striking passage emphasizing the virtue of faith. Another unmistakable biblical reference is describing humans as the Sons of Adam and the Daughters of Eve and reminding of their dominium over all animals. The chivalric tradition is also strongly represented.


So far, I have read the first two books, and I'd recommend them to be read for enjoyment both individually or with your family.

sobota, 11 lipca 2026

Tomasz Sztreker "The End of Being Single"

The title says everything about the book's purpose. The author has a deep understanding of relationships, not only from his own experience (having gone through a long journey before building a relationship that eventually led to marriage) but also through his professional work. He owns the Agere Contra café in Warsaw, where he organizes events and speed dating for Christian singles. He also runs a YouTube channel (also called The End of Being Single) and conducts relationship courses.


Rather than offering a magical formula for finding the right person, Sztreker emphasizes the importance of working on yourself so that you become a better future husband or wife. Through a mass of practical knowledge and a variety of exercises (many of them psychological), he encourages readers to rethink their views on love, men, women, and themselves. He places great importance on self-awareness, arguing that "a healthy relationship begins with understanding your own purpose and that of the other person." He discusses the different kinds of love, the differences between men and women, and what each sex typically expects from the other, while highlighting the importance of listening to one another and being authentic.


I highly recommend this book to anyone who is struggling to find the right partner. It can be ordered from the Multibook online bookstore, among other places.


It is also available at the municipal library in Wyszków and, most likely, in many other libraries as well. I also recommend the Agere Contra café, the website chrzescijanscysingle.pl, and koniecbyciasinglem.pl. It's worth taking action perhaps this book will help you announce your own "end of being single."

poniedziałek, 6 lipca 2026

Chrześcijaństwo i Rzym w powieści Teodora Jeske-Choińskiego "Gasnące słońce"

(UWAGA! Tekst zawiera duże spoilery)


Jeden post już o tej książce napisałem, w zasadzie jeszcze przed tym, jak ten blog istniał, na kursie językowym na Malcie. Teraz, świeżo po drugiej lekturze tej wspaniałej powieści, chciałbym przyjrzeć się obrazowi religii chrześcijańskiej i jej relacji z Rzymem opisanymi na jej kartach.


Od Nerona ("Quo vadis" Sienkiewicza) minęło ok. 150 lat. Coraz liczniejsi są uczniowie Chrystusa, jednak wciąż praktykują wiarę w ukryciu, bo prześladowania wcale się nie zakończyły, pomimo że imperatorem jest - łagodny dla wszystkich innych - Marek Aureliusz. Po części przyczyną jest fakt, że chrześcijaństwo domaga się odrzucenia kultu rzymskich bogów (i wszystkich innych poza Jedynym w Trójcy), dlatego wyznawców Rzym karze śmiercią męczeńską, a samą religię traktuje z pogardą jako "wschodni zabobon".


Tymczasem jednak tradycyjny kult rzymski wcale nie ma się dobrze, elity są sceptyczne, a aktorzy bezkarnie drwią z Jowisza i Junony, ku uciesze widzów. O co więc tak naprawdę chodzi? Może o przeczucie, że zwycięstwo chrześcijaństwa oznaczałoby koniec dla znanego wcześniej świata? Zarówno poganie (Marek Aureliusz, Publiusz Kwintyliusz Werus), jak i chrześcijanie (Minucjusz Feliks, świeżo nawrócona Mucja Kornelia) wydają się być przekonani, że ówczesnego Rzymu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić.


Z biegiem wypadków jednak okazuje się, że niekoniecznie musi tak być. Publiusz, wrogo usposobiony do nowej religii, odkrywa, że wyznają ją także niektórzy żołnierze, tak jak on walczący za Imperium. Mucja z oddalenia dochodzi do wniosku, że wciąż czuje się z Rzymem związana. A podczas wojny z Germanami dochodzi do widomego cudu wymodlonego przez legionistów chrześcijańskich pochodzących z Armenii - deszcz ocala wielu Rzymian przez śmiercią z pragnienia, a pioruny zaczynają bić w przeciwne im wojska (epizod ten nie został przez Jeske-Choińskiego wymyślony, ale był zapisany w "Historii kościelnej" Euzebiusza z Cezarei, pierwszej w dziejach księdze obejmującej kilkaset lat historii Kościoła). Gdy więc wiara chrześcijańska "walczy za Rzym", przestaje być Publiuszowi wstrętną. W końcowej scenie widzimy go zaś w towarzystwie Minucjusza Feliksa, który wcześniej odegrał ważną rolę w nawróceniu Mucji.


Relacje chrześcijaństwa z Rzymem to jeden z najciekawszych wątków "Gasnącego słońca". Gorąco zachęcam do czytania tej tak wybitnej powieści.

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...