wtorek, 28 lipca 2026

Gdzie dzisiaj mówi się po łacinie? Relacja ze Scholae Aestivae Wratislavienses 2026

Łacinę potocznie uważa się za język wymarły, ale tak naprawdę ona nigdy nie przestała mieć użytkowników, nawet jeśli dziś nie jest ich wielu. Bogactwo łacińskich dzieł, tradycyjna liturgia czy duża część historycznych dokumentów źródłowych wciąż pociągają niektórych do studiowania jej. Ale po łacinie można również mówić i to niekoniecznie na drugim końcu świata, bo na przykład... we Wrocławiu. 


Chodzi o szkołę letnią łaciny (Scholae Astivae Wratislavienses) organizowaną przez Polskie Towarzystwo Filologiczne (Societas Philologa Polonorum). Uczestniczyłem w tym wydarzeniu w dniach 13-19.07 (trwało dwa tygodnie, ale ja zapisałem się tylko na pierwszy). Już w przeddzień spotkałem grupę uczestników, rozmawiających po łacinie w pizzerii. Pierwszego dnia zajęć okazało się zaś, że prowadzący mówią do nas prawie wyłącznie w tym języku - stanowiło to duże wyzwanie, ale też źródło satysfakcji z tego, że jakoś daję radę uczestniczyć. Lekcje prowadzono ciekawie, a momentami zabawnie; nie zabrakło czytania, ćwiczeń gramatycznych, ale też mówienia, oglądania filmików, pisania, a nawet zabaw ruchowych. Dziennie brałem udział w czterech godzinach zajęć podstawowych (grupa Provectiores I) oraz dwóch pt. "Colloquia utila", gdzie poznawaliśmy słownictwo codziennego użytku. Mogliśmy także uczestniczyć w nieszporach, starej i nowej Mszy po łacinie (i tak też zrobiłem). W niedzielę poza tym zwiedzaliśmy Wrocław z przewodnikiem w tym języku (zostaliśmy oprowadzeni po Ostrowie Tumskim, katedrze, Muzeum Archidiecezji Wrocławskiej i podziemiach pierwszego Zamku Książąt Śląskich). 


Na wydarzenie przyjechała spora i zróżnicowana grupa osób nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Najmłodszy uczestnik w mojej grupie miał 13 lat i chciał w przyszłości zostać lekarzem. Ktoś inny łaciny potrzebował, by rozumieć źródłowe teksty historyczne napisane w tym języku. Byli studenci filologii klasycznej, bardzo zainteresowani światem starożytnym, oraz ludzie, którym bliska jest łacińska liturgia. Powody zgłębiania tego starożytnego, a tak ważnego dla Europy języka można by mnożyć, wymieniając zwłaszcza chęci czytania rzymskich i późniejszych autorów w oryginale, ćwiczenia intelektualnego, nabrania rozpędu w nauce wielu języków* czy przeniesienia się w czasy, gdy ten język służył do komunikacji międzynarodowej. Dla zainteresowanych wyjazd będzie bardzo atrakcyjny dlatego, że tu łacina po prostu żyje. Serdecznie polecam!


Więcej informacji o kursach organizowanych przez PTF pod adresem https://wratislavia.ptf.edu.pl

*Bardzo dużo słownictwa łacińskiego zostało odziedziczone (często w zmienionej formie) przez nowożytne języki europejskie, zwłaszcza romańskie, ale również angielski.

poniedziałek, 20 lipca 2026

C.S. Lewis "The Chronicles of Narnia"

Some people may be surprised that I'm recommending a children's book series on my blog—but there are children's books that are just as good for adults. At my university, Lewis's series was mentioned as a classic example of "kidult literature." Lewis himself seemed to share this view, as evidenced by his dedication to his goddaughter:


"I wrote this story for you, but when I began it I had not realized that girls grow quicker than books. As a result you are already too old for fairy tales (...), but some day you will be old enough to start reading fairy tales again."


So, what makes The Chronicles of Narnia worth reading at any age?


On one level, it is a classic tale of the struggle between good and evil, in which four siblings enter the imaginary land of Narnia to save it from the White Witch (in the first book). It is wonderfully written, engaging, highly enjoyable, and full of humor, with a cast of genuinely likable characters. On another level, it is fascinating because of how its world is constructed, which is deeply rooted in the European cultural tradition, classical mythology and, above all, Christianity. Unlike Tolkien's The Lord of the Rings, these Christian elements are far more explicit and immediately recognizable.


The most significant of these is Aslan. On the face of it, he is a majestic lion, but Lewis explained that Aslan represents his answer to the question of what form Christ might have taken if He had entered a world like Narnia, had such a world existed. Aslan's death in place of a guilty character, followed by his resurrection, od obviously parallel with Christ's crucifixion and resurrection. In the second book of the series, Prince Caspian, he also performs numerous healings, and there is a particularly striking passage emphasizing the virtue of faith. Another unmistakable biblical reference is describing humans as the Sons of Adam and the Daughters of Eve and reminding of their dominium over all animals. The chivalric tradition is also strongly represented.


So far, I have read the first two books, and I'd recommend them to be read for enjoyment both individually or with your family.

sobota, 11 lipca 2026

Tomasz Sztreker "The End of Being Single"

The title says everything about the book's purpose. The author has a deep understanding of relationships, not only from his own experience (having gone through a long journey before building a relationship that eventually led to marriage) but also through his professional work. He owns the Agere Contra café in Warsaw, where he organizes events and speed dating for Christian singles. He also runs a YouTube channel (also called The End of Being Single) and conducts relationship courses.


Rather than offering a magical formula for finding the right person, Sztreker emphasizes the importance of working on yourself so that you become a better future husband or wife. Through a mass of practical knowledge and a variety of exercises (many of them psychological), he encourages readers to rethink their views on love, men, women, and themselves. He places great importance on self-awareness, arguing that "a healthy relationship begins with understanding your own purpose and that of the other person." He discusses the different kinds of love, the differences between men and women, and what each sex typically expects from the other, while highlighting the importance of listening to one another and being authentic.


I highly recommend this book to anyone who is struggling to find the right partner. It can be ordered from the Multibook online bookstore, among other places.


It is also available at the municipal library in Wyszków and, most likely, in many other libraries as well. I also recommend the Agere Contra café, the website chrzescijanscysingle.pl, and koniecbyciasinglem.pl. It's worth taking action perhaps this book will help you announce your own "end of being single."

poniedziałek, 6 lipca 2026

Chrześcijaństwo i Rzym w powieści Teodora Jeske-Choińskiego "Gasnące słońce"

(UWAGA! Tekst zawiera duże spoilery)


Jeden post już o tej książce napisałem, w zasadzie jeszcze przed tym, jak ten blog istniał, na kursie językowym na Malcie. Teraz, świeżo po drugiej lekturze tej wspaniałej powieści, chciałbym przyjrzeć się obrazowi religii chrześcijańskiej i jej relacji z Rzymem opisanymi na jej kartach.


Od Nerona ("Quo vadis" Sienkiewicza) minęło ok. 150 lat. Coraz liczniejsi są uczniowie Chrystusa, jednak wciąż praktykują wiarę w ukryciu, bo prześladowania wcale się nie zakończyły, pomimo że imperatorem jest - łagodny dla wszystkich innych - Marek Aureliusz. Po części przyczyną jest fakt, że chrześcijaństwo domaga się odrzucenia kultu rzymskich bogów (i wszystkich innych poza Jedynym w Trójcy), dlatego wyznawców Rzym karze śmiercią męczeńską, a samą religię traktuje z pogardą jako "wschodni zabobon".


Tymczasem jednak tradycyjny kult rzymski wcale nie ma się dobrze, elity są sceptyczne, a aktorzy bezkarnie drwią z Jowisza i Junony, ku uciesze widzów. O co więc tak naprawdę chodzi? Może o przeczucie, że zwycięstwo chrześcijaństwa oznaczałoby koniec dla znanego wcześniej świata? Zarówno poganie (Marek Aureliusz, Publiusz Kwintyliusz Werus), jak i chrześcijanie (Minucjusz Feliks, świeżo nawrócona Mucja Kornelia) wydają się być przekonani, że ówczesnego Rzymu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić.


Z biegiem wypadków jednak okazuje się, że niekoniecznie musi tak być. Publiusz, wrogo usposobiony do nowej religii, odkrywa, że wyznają ją także niektórzy żołnierze, tak jak on walczący za Imperium. Mucja z oddalenia dochodzi do wniosku, że wciąż czuje się z Rzymem związana. A podczas wojny z Germanami dochodzi do widomego cudu wymodlonego przez legionistów chrześcijańskich pochodzących z Armenii - deszcz ocala wielu Rzymian przez śmiercią z pragnienia, a pioruny zaczynają bić w przeciwne im wojska (epizod ten nie został przez Jeske-Choińskiego wymyślony, ale był zapisany w "Historii kościelnej" Euzebiusza z Cezarei, pierwszej w dziejach księdze obejmującej kilkaset lat historii Kościoła). Gdy więc wiara chrześcijańska "walczy za Rzym", przestaje być Publiuszowi wstrętną. W końcowej scenie widzimy go zaś w towarzystwie Minucjusza Feliksa, który wcześniej odegrał ważną rolę w nawróceniu Mucji.


Relacje chrześcijaństwa z Rzymem to jeden z najciekawszych wątków "Gasnącego słońca". Gorąco zachęcam do czytania tej tak wybitnej powieści.

wtorek, 30 czerwca 2026

Recenzja filmu "LARP. Miłość, trolle i inne questy" (2025, reż. Konrad Kądziela)

Ten film miałem przyjemność oglądać na wycieczkę wraz z moją klasą, której jestem wychowawcą. Główny bohater, Sergiusz, nastoletni chłopak, jest wielkim fanem i uczestnikiem gier typu LARP. Skrót LARP rozwija się do Live Action Role Playing, czyli odgrywanie ról na żywo; role playing na pewno graczom komputerowym kojarzy się z jednym z najpopularniejszych rodzajów gier, w których fantastyczny świat i rozwój postaci pełnią kluczową rolę. W przypadku LARP uczestnicy przebierają się i odgrywają np. bitwy rodem z "Władcy pierścieni" w realnym świecie. Z jednej strony brzmi to jak świetna, angażująca zabawa, po części ruchowa, coś bliskiego rekonstrukcji historycznej. Z drugiej, istnieje niebezpieczeństwo, że fikcja stanie się ważniejsza czy bardziej atrakcyjna od świata realnego, że będzie ucieczką od rzeczywistości prowadzącą do zaniedbania prawdziwych problemów. Dodatkowy problem z chrześcijańskiego punktu widzenia może stanowić odgrywanie magii.


W filmie jednak bohater mierzy się z kłopotami na wskroś realnymi. Pierwszym jest dręczenie go przez innych chłopaków, którzy go poniżają i obrzucają jedzeniem. Z początku biernie się temu poddaje, do czasu, gdy w jego klasie pojawia się Helena, a on z miejsca się w niej zakochuje. Wydaje się, że i ona żywi do niego sympatię... ale szybko jej zachowanie staje się dla niego trudne do zrozumienia. Zaczyna się bowiem zadawać z jego prześladowcami, raz nawet rzuca go jedzeniem, a w innych chwilach próbuje być miła. Robi to po to, aby sama uniknąć prześladowań, jakich doświadczyła w poprzedniej szkole.


Rozplątanie tej trudnej sytuacji jest zadaniem głównego bohatera, a ponadto musi on sobie poradzić w trudnych relacjach z ojcem. Widz ogląda i kibicuje jego walce o siebie, swoją godność i miłość, a także śmieje się z różnych zabawnych dialogów, postaci i sytuacji. Jako fan "Władcy pierścieni" z przyjemnością dostrzegłem pewne nawiązania do książki i filmów osadzonych w Śródziemiu. Oglądało się ciekawie, wielu współczesnych uczniów może się odnaleźć w problemach głównego bohatera - chociaż miejscami bywa dziwnie. Zainteresowało mnie również występowanie języka francuskiego w ścieżce dźwiękowej. Co do samych gier LARP mam jednak wątpliwości. 


Scenariusz: Konrad Kądziela, Michał Wawrzecki. Obsada: Filip Zaręba, Martyna Byczkowska, Andrzej Konopka

niedziela, 21 czerwca 2026

J.D. Vance "Elegia dla bidoków" (ang. "Hillbilly Elegy")

Tytuł polski nie do końca oddaje zwrot "Hillbilly" znajdujący się w oryginale. Słowo to oznacza członka klasy robotniczej pochodzącego z Appalachów, który zwykle wyjechał za pracą do miast w innym stanie. Właśnie z tej warstwy wywodzi się J.D. Vance, dziś wiceprezydent Stanów Zjednoczonych - jednak, jako że tę książkę napisał dziesięć lat temu, to śladów politycznej kariery jeszcze w niej nie ma. Jest natomiast droga przez wyjątkowo trudne dzieciństwo do ukończenia prawa na Yale, jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich uniwersytetów.

 

Część tej burzliwej historii osobistej znalazła odzwierciedlenie nawet w imieniu i nazwisku bohatera książki. J.D. dziś oznacza James David, ale drugie imię zostało zmienione w dzieciństwie, ponieważ takie same miał były partner jego mamy, o którym chciała zapomnieć. Vance z goryczą pisze o coraz to nowych "chłopakach" swojej mamy. W pewnym momencie miał już serdecznie dosyć mieszkania z kolejnym "obcym człowiekiem" pod jednym dachem i wyprowadził się do dziadków. Oni właśnie byli dla niego oparciem, gdy mama nie radziła sobie z własnym życiem. A oprócz wybuchowego temperamentu, zmieniających się partnerów i kłótni z nimi, jej problemem w pewnym momencie stało się uzależnienie od narkotyków. Z relacji autora wynika, że te kłopoty nie są bynajmniej wyjątkowe dla jego rodziny, ale wraz z bezrobociem i często słabym wykształceniem stanowią powszechną zmorę hillbillies. Na porządku dziennym jest też u nich wybitna rola dziadków w procesie wychowania, także babcię nazywają mamaw, a dziadka papaw - trochę jakby byli drugimi rodzicami. W dowód tego uznania w wieku dorosłym Vance wziął po nich nazwisko - wcześniejsze miał po biologicznym ojcu, z którym łączyło go znacznie mniej, niż z rodzicami mamy.


Właśnie dzięki babci ukończył szkołę średnią, choć mógł zawalić już pierwszy rok. Jego dalsza droga prowadziła przez wojsko, prawo na Ohio State University i wreszcie na Yale. Sukces? Tak - ale wciąż zmaga się z ciężarem rodzinnej przeszłości. Sytuacji traumatycznych miał wiele (m.in. gdy mama groziła robzbiciem samochód, którym jechali), ale ze swoich doświadczeń wyniósł przekonanie, że należy wierzyć we własną sprawczość, a nie poddawać się rozgoryczeniu z powodu tego, co jest poza naszą kontrolą. I w tym może być inspirujący niezależnie od swoich działań politycznych, zresztą nieobecnych w książce. Polecam lekturę.

wtorek, 16 czerwca 2026

"Islam and Christianity: confrontation or dialogue" Vittorio Messori, St. John Paul II, Eugeniusz Sakowicz

Quite a short book, a bit old, yet still rich in content. After the introduction, we read a series of articles by Vittorio Messori, from which we learn, among other things, how it happened that, only 21 years after Muhammad's death, the entire southern coast of the Mediterranean Sea was conquered by Islam. Apart from Islam's own military ambitions, this was also due to the weak control exercised by Byzantium over the territories of the former Western Roman Empire. Another factor was the lack of understanding of what Islam actually was, as well as hostility toward Byzantium resulting both from its oppressive rule and taxation and, at times, from religious differences. Furthermore, the Church in North Africa had been weakened by Arianism and Donatism, while in some rural areas the Gospel had not yet reached the population.


After the conquest, however, it quickly became apparent that Christians under the new regime were second-class citizens, barred from holding public office and obliged to pay a ruinous tax known as the jizya. The same applied to the Jews, for whom the Muslims invented ghettos for the first time in history. The conquered territories underwent a profound process of Islamization, although minority Christian communities survived: the Copts in Egypt, the Maronites in Lebanon, the Monophysites in Syria, and the Chaldeans in Babylonia.


The book also contains excerpts from documents and speeches by Pope John Paul II, who, as we know, cared deeply about dialogue with other religions and about recognizing the good that can be found within them (alongside elements that Christians definitely cannot accept). As Messori explains, there were certain things the Pope could not say out of concern for the fate of Christians living in Muslim countries. Nevertheless, he did not hesitate to advocate for religious freedom, peace, and justice in those countries, too. The book encourages reflection on Islam and inspires the reader to reach for further works exploring the subject.

Jan Wernik "W imię króla, w imię mistrza"

Powieść ta osadzona jest w latach 20. i 30. XV wieku. Król Władysław Jagiełło rządzi już od czterdziestu kilku lat, bitwa pod Grunwaldem pow...