(tytuł oryginału: "Hold On to Your Kids: Why Parents Need to Matter More Than Peers")
Psycholog kliniczny (Neufeld) i lekarz (Maté) diagnozują w tej książce problem, który nazywają zorientowaniem dzieci na rówieśników. Choć dla wielu może to brzmieć niewinnie lub nawet pozytywnie, autorzy widzą w nim osłabienie relacji z rodzicami i szereg innych szkodliwych skutków. Do tych, które poruszyły mnie najbardziej, należą poważne utrudnienia w przekazie kultury z pokolenia na pokolenie, dostosowywanie się do presji rówieśniczej oraz niechęć do okazywania, a czasem uodpornienie się na wrażliwość.
Chodzi tu o sytuację, w której dla dziecka relacje z rówieśnikami będą najważniejsze i to oni zaczną wyznaczać wartości, jakimi ono żyje. Nie jest oczywiście tak, że koleżeństwo jest z natury złe, jednak autorzy proponują istotne rozróżnienie. Mianowicie, nowe więzi albo rodzą się z istniejących, albo z pustki więzi - gdy głód więzi pozostaje niezaspokojony. To te drugie więzi mogą być niebezpieczne dla relacji rodzinnych. Korzeniem zła jest więc zaniedbanie relacji z dzieckiem przez rodzica oraz zachowania potencjalnie odpychające dziecko. Ale i współczesny świat nie ułatwia sprawy - praca, nauka i technologia pochłaniają nasz czas i wymuszają przebywanie osobno. Jeśli nie ma wystarczającej troski ze strony rodziców, głód więzi pojawia się i dziecko idzie z nim do rówieśników. Jednak wśród nich trudno o bezwarunkową miłość dającą poczucie bezpieczeństwa, pełne zaufanie w odsłanianiu głębin duszy czy wieloletnią trwałość relacji (zmiany szkół, miejsca zamieszkania, itp.). Nade wszystko - dzieci nie są od prowadzenia i wychowywania siebie nawzajem, tę rolę mają pełnić rodzice.
Tyle o diagnozie problemu, myślę, że na ogół celnej. Wartościową częścią książki są również rady, jak dbać o relacje rodzinne m.in. przez odpowiadanie na problemy dziecka, wspólne wyjazdy, budzenie w nim dobrych intencji, troskę o jego emocje. Spodobało mi się także podkreślenie roli relacji dzieci z innymi dorosłymi, np. nauczycielami. Nie zawsze jednak zgadzałem się z autorami - czasem w swojej trosce o więź zdawali się iść tak daleko, że może to szkodzić wychowaniu, jasnemu wskazywaniu co jest dobre, a co złe. Ale nawet te fragmenty mogą pobudzić nas do własnych przemyśleń na omawiane tematy. Ogólnie myślę, że "Więź" warto przeczytać.



