"Obrona ładu moralnego" - tak Tomasz Szymański streszcza zadanie i sens, misję konserwatysty w świecie. Bo "gdy walą się fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy?" - mówi Psalm 11, i te słowa wprowadziły autora na tę drogę. W konserwatyzmie chodzi zarazem o sprzeciw wobec Rewolucji, która w dzisiejszych czasach grozi nowym totalitaryzmem (patrz Plinio Correa de Oliveira, którego myśl Szymański twórczo rozwija). A skoro, jak może pamiętamy, ta antychrześcijańska Rewolucja nie zamyka się w dziedzinie polityki, ale atakuje każdą sferę życia, to i walka z nią nie może ograniczać się do polityki, a zwłaszcza do poparcia odpowiednich partii, które nie zawsze dorastają do kreślonego w tej książce ideału. Trwa przede wszystkim wojna o świadomość i światopogląd ludzi, w której chodzi o to, by zwyciężyła prawda.
Zatem autor odpiera kłamliwe narracje historyczne o średniowieczu i Kościele, o Inkwizycji, krucjatach, scholastyce i etosie rycerskim. Następnie pochyla się nad antychrześcijańską Rewolucją, od fazy protestanckiej, przez rewolucje francuską i bolszewicką aż do współczesnej, czwartej rewolucji, rewolucji kulturowej, symbolicznie rozpoczętej w 1968 roku. W tej ostatniej dotąd fazie nie ma już krwawego przewrotu, ale próba wytworzenia w ludziach stanu ducha charakteryzowanego przez trybalizm (rozumiany również jako identyfikacja z pewną grupą, np. internetową, przeciw innej grupie), niechęć do wysiłku umysłowego, seksualizację i relatywizm moralny. I niestety, spustoszenia dokonane w tym kierunku są znaczne. Do tego wszystkiego dodać należy sekularyzację społeczeństw - upadek wskaźników religijności, prywatyzację religii, rozdział jej od państwa, kultury i innych sfer świeckich.
Receptą według Szymańskiego są działania przeciwne - chrystianizacja polityki i kultury, przypominanie o moralności i dorobku cywilizacji łacińskiej, dopominanie się o prawo do publicznego wyznawanie wiary, prowadzenie apostolatu. Wiernych należy uczyć doktryny i podstaw apologetyki, aby umieli bronić wiary przed zarzutami, w tym prostować kłamliwe narracje historyczne. Trzeba również promować kulturę wyższą, a od popkultury wymagać przynajmniej tyle, by nie demoralizowała.
Książka była dla mnie pokrzepiająca i w pełni utożsamiam się z troską autora, by bronić ładu moralnego i dorobku cywilizacji chrześcijańskiej. Oprócz jego własnych poglądów zainteresowało mnie też zebranie w jednym miejscu myśli znanych mi filozofów, takich jak Plinio Correa de Oliveira, Nicolas Gomez Davila, Erik von Kuehnelt-Leddihn, Gustave Thibon czy Jacques Maritain. Z czystym sumieniem mogę zachęcić do lektury.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz