Filmową Trylogię Sienkiewicza w reżyserii Jerzego Hoffmana oglądam co roku i wszystkie trzy filmy należą do moich ulubionych. Z największą przyjemnością jednak wracam do "Ogniem i mieczem" (z 1999 roku), od którego rozpoczęło się zainteresowanie polską epopeją XVII wieku, również w formie literackiej. Zarys fabuły powinniśmy znać wszyscy, ale na wszelki wypadek: w 1648 roku Jan Skrzetuski, namiestnik chorągwi pancernej księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, przychodzi z pomocą nieznanemu człowiekowi napadniętemu przez zbójców. Dopiero na odchodnym uratowany ujawnia swoje prawdziwe nazwisko: Bohdan Chmielnicki, już niedługo - przywódca zbuntowanych Kozaków, którzy wraz z Tatarami poważnie zagrożą Rzeczpospolitej. Głównym wątkiem fikcyjnym jest zaś miłość Skrzetuskiego do Heleny Kurcewiczówny.
Długo by wymieniać, co tak przyciąga mnie do tego filmu: budzący sympatię, niepodrabialni bohaterowie, dynamiczna akcja, niepowtarzalna muzyka Krzesimira Dębskiego, stanowiąca bardzo ważny element dzieła. Sceny batalistyczne nadal robią wrażenie po tylu latach oglądania. Szczególnie ważne jest dla mnie mocne osadzenie w polskiej historii, opowieść o ważnych wydarzeniach - bo powstanie Chmielnickiego okazało się dla Polski śmiertelnym zagrożeniem, z którego heroicznie się wybroniła. Był to zarazem początek nieszczęść, wojen trwających ok. 50 lat, podczas których zginęło 25% ludności kraju (odsetek wyższy niż podczas II wojny światowej). Postaci Skrzetuskiego, Wołodyjowskiego, Zagłoby czy Podbipięty na stale weszły do kanonu polskiej kultury - zatem "Ogniem i mieczem" po prostu zobaczyć trzeba. A potem po raz kolejny i kolejny.
Obsada: Michał Żebrowski, Izabela Scorupco, Aleksander Domogarow, Krzysztof Kowalewski, Bohdan Stupka, Zbigniew Zamachowski, Andrzej Seweryn, Wiktor Zborowski, Wojciech Malajkat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz