czwartek, 30 października 2025

Bartosz Ćwir "In defence of the Crusades"

The book covers the topic of the Crusades and its title suggests an apologetic intent. This is beacause there is a lot of misunderstanding about the subject matter — beginning with the question of what constitutes a crusade and what does not. According to the author, the key criterion for recognizing a given war as a crusade is its approval of the Holy See and giving indulgences (the remission of purgatorial punishment for sins) for the participants. Thus, in addition to the expeditions to the Holy Land, we should count the wars to reclaim the Iberian Peninsula from Muslim hands — usually called the Reconquista (indeed, they began earlier than the First Crusade, in 1064). The so-called “Northern Crusades,” however, conducted under the patronage of the German emperors against pagan Slavs and Balts, do not fall into this category.


Taking this perspective places the Palestinian and Spanish crusades as a part of the broader conflict between the Christian and Muslim worlds. This conflict, in fact, had existed since the birth of Islam, which rapidly conquered the southern shores of the Mediterranean. We have become accustomed to treating regions such as Egypt or North Africa as Islamic, but in antiquity these lands were at the heart of Christianity — let us just mention such figures as St. Athanasius of Alexandria and St. Augustine of Hippo. The conquest also reached the Iberian Peninsula and was only barely stopped at the walls of Constantinople and at the Battle of Poitiers (732). Nor was this the end of the problem, as Arab corsairs even threatened Rome. As we know from later history, Europe could breathe freely again only after the victorious wars against Turkey, as late as the end of the seventeenth century. The author, however, argues that without the crusading effort, the Islamic conquest might have succeeded. Although neither the Crusader states nor even Byzantium survived, the Iberian Peninsula was reclaimed, which had immense significance for the further course of history.


Let us return for a moment to the capture of Jerusalem, which, according to some, was accompanied by a massacre of the inhabitants. The author explains why this could not have been the case; the fighting was indeed brutal, but no more than in other medieval battles. A chronicler writes that “a great number of men and women were taken captive” and that “living Saracens carried the dead out through the gates.” Thus, there was no question of the massacre of all inhabitants, as some historians would have it.


These are only some of the issues I wished to highlight — the author discusses many more, such as the Northern Crusades, the knightly orders, the custom of the Peace and Truce of God, the infamous attack of the crusaders on Constantinople (for which an important context is provided), and the crusade against the Albigensians. This book is definitely worth reading. 

poniedziałek, 27 października 2025

Paweł Milcarek "Historia Mszy"



Książka przedstawia historię kształtowania się obrzędów Mszy świętej od początku istnienia chrześcijaństwa aż do czasów dzisiejszych. Autor najbardziej skupia się na rycie rzymskim, który obowiązuje w Kościele zachodnim (obecnie większość Kościoła katolickiego). Pisze o żydowskich korzeniach katolickiego rytuału; o ogólnym schemacie obecnym już od pierwszych wieków; o kanonie rzymskim; o wprowadzeniu elementów rytu frankijskiego w czasach karolińskich. Porównuje tradycję wschodnią i zachodnią przed rozłamem w 1054 roku. Omawia, jak ryt modyfikowali protestanci i jak skodyfikował go Sobór Trydencki (rozpoczęty w 1545 roku). Odtąd obowiązywał mszał św. Piusa V, z bardzo niewielkimi zmianami aż do Soboru Watykańskiego II, który zamierzył "uwspółcześnienie" (aggiornamento) Kościoła również w sgerze liturgii.


Jednak największe zmiany nie znalazły się w dokumentach soborowych, ale w nowym porządku Mszy opracowanym przez posoborową komisję liturgiczną ks. Annibale Bugniniego oraz w praktyce stosowania tego nowego mszału. O jakie zmiany chodzi? Na przykład: dokumenty soborowe wzywały do zachowania łaciny w liturgii oraz do szerszego wykorzystania języków narodowych - dziś jednak Msze odprawiane choć w części po łacinie należą do zdecydowanej mniejszości. Komisja liturgiczna wprowadziła trzy dodatkowe modlitwy eucharystyczne do wyboru zamiast kanonu rzymskiego, tymczasem prawie zawsze odmawiana jest druga, a kanon zwykle tylko w Wielki Czwartek (inna sprawa, że w starej Mszy był po cichu). Nowy mszał wprowadził możliwość odprawiania "twarzą do ludu" (versus populi), nie znosząc starego kierunku ad orientem (ksiądz wraz z ludem w kierunku ołtarza, po tej samej jego stronie) - ale prawie wszyscy odprawiają versus populi. Inne zmiany to np. mniej milczenia, mniej klęczenia, mniej powtórzeń, uproszczenie, więcej czytań biblijnych i ich inny porządek, wprowadzenie modlitwy powszechnej i znaku pokoju.


Okres okołosoborowy to też czas eksperymentów z liturgią, które z woli papieża Pawła VI miały się zakończyć z wydaniem nowego mszału - niestety nie wszyscy usłuchali. Z drugiej strony, część wiernych i kapłanów pragnęło Mszy odprawianej po staremu, na co ów papież zwykle nie zezwalał. Zaczęło się to zmieniać za pontyfikatu Jana Pawła II, a jeszcze szerszego dostępu do mszału Piusa V ("Mszy trydenckiej") udzielił Benedykt XVI.


Mnie lektura książki zachęciła do wybrania się na taką Mszę - zdecydowanie było warto, uczestniczyłem w niej kilka razy. Doceniam jej modlitewne milczenie, możliwość ćwiczenia łaciny i nieco inne piękno, a także samo zetknięcie się z tym, jak modlono się np. w XVI wieku (z niewielkimi zmianami). Na taką liturgię można się udać np. do kościoła oo. redemptorystów pw. św. Klemensa Marii Hofbauera na Karolkowej w Warszawie, w każdą niedzielę o 14:00. Od niedawna odprawiana jest również w Wyszkowie - w każdą trzecią niedzielę miesiąca o 15:00 w Sanktuarium Świętej Rodziny. Gorąco zachęcam. A książkę można pobrać za darmo pod adresem: https://christianitas.org/site_media/content/Historia_mszy_1.pdf

czwartek, 23 października 2025

Jordan Peterson "12 życiowych zasad" (cz.3)

Tym razem już na pewno dojedziemy do końca ;). Dla tych, którzy nie przeczytali, podaję linki do dwóch poprzednich postów omawiających tę wartościową książkę Petersona:

https://wartoczytacwartowiedziec.blogspot.com/2025/10/jordan-peterson-12-zyciowych-zasad-cz1.html

https://wartoczytacwartowiedziec.blogspot.com/2025/10/jordan-peterson-12-zyciowych-zasad-cz2.html


9.Zakładaj, że osoba, której słuchasz, może wiedzieć coś, czego ty nie wiesz.


Czyli bardziej wysłuchuj, niż udzielaj rad; ucz się od innych, staraj się ich rozumieć i dopiero potem mów. Tu Peterson podkreśla ogromną rolę rozmowy w naszym życiu: "ludzie porządkują swój umysł przez konwersację", a w innym miejscu uznaje, że większość z nas potrzebuje drugiej osoby, by razem z nią myśleć.


10.Bądź precyzyjny w tym, co mówisz.


Jak skomplikowany jest świat! Jak wiele w nim nie zauważamy! Również problemów, których jeśli nie dostrzeżemy, rosną. Starajmy się o precyzję w ich nazywaniu, by były dla nas tym, czym są rzeczywiście - a nie czymś większym.


11.Nie przeszkadzaj dzieciom, kiedy jeżdżą na deskach.


Innymi słowy, złym dążeniem jest chęć wyeliminowania wszelkiego niebezpieczeństwa. Dzieci potrzebują pewnego poziomu trudności i ryzyka, bo inaczej nie dorosną, nie zbudują swojej siły. "A jeśli myślisz, że twardzi mężczyźni są niebezpieczni, poczekaj, aż zobaczysz, do czego są zdolni mężczyźni słabi." I jeszcze jeden cytat: "mężczyzna nie powinien być dzieckiem", wymagać opieki.


12.Przygarnij kota, gdy spotkasz go na ulicy.


Tu autor stwierdza, że zwierzęta mogą nam dać wiele ciekawych momentów, które pozwolą odetchnąć po trudnych chwilach. Jednak tak naprawdę ten rozdział to pretekst do opisania pewnej bardzo trudnej historii z rodziny autora. Mimo tych trudności stwierdza, że "kiedy kogoś kochasz, to nie pomimo jego ograniczeń, ale z powodu jego ograniczeń.


Na koniec chciałem jeszcze raz zachęcić do lektury - z zastrzeżeniem, by nie przyjmować poglądów niezgodnych z wiarą, niestety również tam wyrażonych. Stanowią jednak one zdecydowaną mniejszość książki.

wtorek, 21 października 2025

Jordan Peterson "12 życiowych zasad" (cz.2)

Jako dalszy ciąg poprzedniego posta omówimy teraz 5 kolejnych reguł z "12 życiowych zasad" Jordana Petersona. Miało być 9, ale okazało się, że bardzo się rozpisałem. Ostatnie cztery wrzucę niedługo.


4.Porównuj się z tym, kim byłeś wczoraj, nie z tym, kim ktoś inny jest dzisiaj.


W tej zasadzie chodzi o to, by uciszyć wewnętrznego krytyka, po to, żeby nie gnębił cię poczuciem bycia bezwartościowym czy gorszym od innych. Prawda jest taka, że prawie zawsze znajdziemy kogoś, kto daną rzecz robi od nas lepiej - ale inną może robić gorzej. Mamy dość podobny punkt startowy jako dzieci, ale potem nasz rozwój bardzo się indywidualizuje. Ten rozdział jest też bardzo bogaty w inne treści: w wezwanie do poznania samego siebie, do mówienia, gdy mamy coś (ważnego) do powiedzenia, do czynienia życia lepszym dla siebie i innych.


5.Nie pozwalaj swoim dzieciom robić niczego, co sprawia, że ich nie lubisz.


Zasada łatwa do zrozumienia, choć, dla wielu rodziców, trudna do wykonania. W tym rozdziale znajdziemy cenne refleksje na temat dzieci i ich wychowywania. Autor pisze m.in. o wrodzonej agresji dwulatków (nierzadko płacz wyraża właśnie złość), ale też o tym, by nie mnożyć reguł w nieskończoność ("złe prawa niszczą szacunek dla dobrych praw"), by koniecznie obdarzać dzieci uwagą, ale również stosować kary wedle konieczności. Nadzieję niesie stwierdzenie, że "ludzie generalnie stają się lepsi z wiekiem".


6.Uporządkuj doskonale swój dom, zanim skrytykujesz świat.


Nie do końca zgadzam się z tak wyrażonym poglądem, chociaż zdecydowanie potrzebujemy pokory w naszych sądach. Jednak z rozdziału przebija przede wszystkim ostrzeżenie przed nienawiścią do świata, do rzeczywistości stworzonej i Boga jako jej Autora. Drogą tej nienawiści szli sprawcy strzelanin w Columbine High School i zbrodniarze XX-wiecznych totalitaryzmów.


7.Dąż do tego, co ma sens, a nie co wygodne. 

Autor przypomina, że opóźnianie nagrody dla siebie, gotowość do ofiar w imię dążenia do dobrych, choć trudnych celów, stawia człowieka na zupełnie nowym poziomie. Jeśli ktoś naprawdę pragnie dobra, będzie umiał wiele dla niego poświęcić - szczególnie, że czasem coś, co cenimy zbyt mocno, może stać się źródłem naszych problemów. W tym rozdziale pojawia się też, niestety, krytyka chrześcijaństwa, nie zawsze oparta na jego zrozumieniu.


8.Mów prawdę, a przynajmniej nie kłam.


Zasada związana z poprzednią o tyle, że nie pozwala na usprawiedliwianie się "niesprawiedliwym światem", a zamiast tego wzywa do wzięcia odpowiedzialności za siebie i życia w prawdzie. Jak celnie zauważa Peterson, "kłamstwa są podwaliną totalitaryzmu", który bez nich nie może funkcjonować.

środa, 15 października 2025

Jordan Peterson "12 życiowych zasad" (cz.1)

Dr Jordan Peterson jest psychologiem klinicznym oraz profesorem Uniwersytetu w Toronto. Z wiedzą naukową łączy głęboką erudycję, szacunek do duchowego i kulturowego dorobku ludzkości oraz wiele mądrości życiowej. Odwołuje się do Biblii, klasyki filozofii i literatury, natomiast w psychologii szczególnie patronuje mu Carl Jung. Chociaż nie w pełni identyfikuje się z chrześcijaństwem, a jego komentarze do Księgi Rodzaju (czy w ogóle stwierdzenia religijne) nie zawsze mieszczą się w granicach ortodoksji, to większość z nich jest wolna od tego problemu i myślę, że może wiele wnieść w czyjeś życie. Tytułowe zasady wraz z pogłębionym omówieniem i przykładami z życia pobudzają do refleksji, inspirują, nieraz dają energię, by prostować swoje własne ścieżki. Trudno byłoby przytoczyć całe bogactwo tych myśli, a zresztą każdy może w tej książce znaleźć dla siebie trochę co innego. Dlatego ja, prócz wymienienia i krótkiego objaśnienia tych zasad, wspomnę o zdaniach, które szczególnie trafiły do mnie. W tym poście trzy pierwsze zasady, pozostałe w następnym.


1.Stój prosto z ramionami do tyłu.

Rada na prosty kręgosłup? Nie tylko. W często podświadomy sposób, ludzie wyprostowani są postrzegani jako silniejsi, jako tacy, z którymi nie należy zadzierać. A nawet łatwiej jest im samym uznać się za takich, ponieważ (twierdzi autor) mają wyższy poziom serotoniny. Ciekawą myślą tego rozdziału było: nie uciekać od niekomfortowych sytuacji. Jeśli bowiem uciekamy przed czymś, to zaczynamy się tego bać. Na głębszym poziomie: "stać prosto z ramionami do tyłu to akceptować przerażającą odpowiedzialność życia z szeroko otwartymi oczami".


2.Traktuj siebie jak kogoś, za kogo jesteś odpowiedzialny, by mu pomóc.

Tu autor zauważa, że często łatwiej nam dać komuś lek, niż samemu go wziąć, gdy musimy. Ale również przeciwstawia sobie porządek i chaos, do czego wielokrotnie będzie wracał. Wskazuje, że strefa komfortu jest potrzebna, ale należy również wychodzić poza nią, by się czegoś nauczyć. Można przesadzić z potrzebą bezpieczeństwa, czy to dla siebie, czy dla dzieci, przez co nie stajemy się tak silni, jak byśmy mogli.


3.Zaprzyjaźniaj się z ludźmi, którzy chcą dla ciebie jak najlepiej. 

Innymi słowy, z ludźmi dobrymi, którzy ciągną cię w górę. Miej również odwagę odciąć się od tych, którzy ciebie niszczą. Trzeba przyglądać się swoim motywacjom, gdy chcemy kogoś sprowadzić na dobrą drogę - czy na pewno właśnie to nami kieruje? I czy jest na to szansa?


CDN

wtorek, 7 października 2025

"Ogniem i mieczem" (1999), reż. Jerzy Hoffman - recenzja filmu

Filmową Trylogię Sienkiewicza w reżyserii Jerzego Hoffmana oglądam co roku i wszystkie trzy filmy należą do moich ulubionych. Z największą przyjemnością jednak wracam do "Ogniem i mieczem" (z 1999 roku), od którego rozpoczęło się zainteresowanie polską epopeją XVII wieku, również w formie literackiej. Zarys fabuły powinniśmy znać wszyscy, ale na wszelki wypadek: w 1648 roku Jan Skrzetuski, namiestnik chorągwi pancernej księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, przychodzi z pomocą nieznanemu człowiekowi napadniętemu przez zbójców. Dopiero na odchodnym uratowany ujawnia swoje prawdziwe nazwisko: Bohdan Chmielnicki, już niedługo - przywódca zbuntowanych Kozaków, którzy wraz z Tatarami poważnie zagrożą Rzeczpospolitej. Głównym wątkiem fikcyjnym jest zaś miłość Skrzetuskiego do Heleny Kurcewiczówny.


Długo by wymieniać, co tak przyciąga mnie do tego filmu: budzący sympatię, niepodrabialni bohaterowie, dynamiczna akcja, niepowtarzalna muzyka Krzesimira Dębskiego, stanowiąca bardzo ważny element dzieła. Sceny batalistyczne nadal robią wrażenie po tylu latach oglądania. Szczególnie ważne jest dla mnie mocne osadzenie w polskiej historii, opowieść o ważnych wydarzeniach - bo powstanie Chmielnickiego okazało się dla Polski śmiertelnym zagrożeniem, z którego heroicznie się wybroniła. Był to zarazem początek nieszczęść, wojen trwających ok. 50 lat, podczas których zginęło 25% ludności kraju (odsetek wyższy niż podczas II wojny światowej). Postaci Skrzetuskiego, Wołodyjowskiego, Zagłoby czy Podbipięty na stale weszły do kanonu polskiej kultury - zatem "Ogniem i mieczem" po prostu zobaczyć trzeba. A potem po raz kolejny i kolejny. 


Obsada: Michał Żebrowski, Izabela Scorupco, Aleksander Domogarow, Krzysztof Kowalewski, Bohdan Stupka, Zbigniew Zamachowski, Andrzej Seweryn, Wiktor Zborowski, Wojciech Malajkat

Aldous Huxley "Brave New World"

This is one of the most famous classic dystopian novels, alongside Nineteen Eighty-Four by George Orwell . In my opinion—it's an even b...